Menu

KFK

kilka słów do kawy

"Historie żebracze"

lindeczek


    Kiedyś zastanawiałem się, jak zapewne wielu ludzi jak to się dzieje, że jedni mają dużo inni natomiast mniej. Można by wiele napisać, że ci bardziej inteligentni z silniejszym instynktem samozachowawczym, albo też, że to sprytniejsi zdobywają więcej pieniędzy. Sam nie wiem, jak wiele jest w tym prawdy. Doskonale każdy z nas przecież wie, że ludzie są różni i głupców można znaleźć zarówno wśród biednych jak i bogatych. Sprytni natomiast zwykle kończą na tym, że przechytrzają samych siebie i… no właśnie. Co zatem sprawia, że tylko niektórzy mają dużo pieniędzy?
    Myślałem i myślałem, aż doszedłem do wniosku, że mam zbyt mało danych aby na ten temat rozmyślać. Postanowiłem zatem poszperać. Okazało się, że większość bogaczy na tym świecie to ludzie którzy do swojego bogactwa doszli w jakiś sposób i co ciekawe zwykle mieli w swym działaniu więcej szczęścia aniżeli geniuszu. Często ich działanie było związane w jakiś sposób z uporem. Jednak nie uporem w działaniu, ale bardziej z tym kiedy to uparcie bronili swoich racji. To właśnie tacy ludzie zdobywali pokaźne sumy na swoich kontach.
    Swego czasu kiedy to grywałem na ulicach na bębnie w celach zarobkowych miałem okazję poznać wielu najróżniejszych ludzi. Mógłby ktoś powiedzieć, że to dlatego, że siedząc na ulicy można spotkać najróżniejszych ludzi. Miałby rację gdyby nie fakt, że mówiąc najróżniejszych mam na myśli to, że poznawałem zarówno tych bogatych i sławnych jak i tych biednych. Co ciekawe bardzo często ich problemy były podobne. Najczęściej dotyczyły zawodu miłosnego, problemów w rodzinie, albo też kłopotów ze zdrowiem. Mało kto z nich mówił o pieniądzach… zresztą kto mówi o pieniądzach mając problem większej wagi?
    Wielu z pośród tych bogatych mówiło mi, że kiedyś mieli równie trudne sytuacje finansowe jak moja wówczas. Za każdym razem wtedy zadawałem sobie pytanie: „Czy starali się mnie podtrzymać na duchu, czy też może mówili prawdę?” Jak to bywa po pewnym czasie otrzymałem odpowiedź na swoje pytanie.
    Któregoś razu wczesnym południem upalnego lata czekałem na kolegę na placu koło fontanny. Siedziałem sobie w cieniu drzewa upajając się chłodem tryskającej wody. Było całkiem przyjemnie i wokół siedziało sporo ludzi. Podszedł do mnie pewien człowiek. Mężczyzna w średnim wieku. Zapytał o papierosa. Tak palę… choć wiem, że to okropny i wstrętny nałóg, ale czasem pomaga poznać ludzi. Poczęstowałem go, więc usiadł obok mnie i zaczął rozmowę. Początkowo powoli, ale już po chwili wiedziałem, że zacznie opowiadać o swoim życiu. Tak też się stało. Dowiedziałem się po jakimś kwadransie (czyli chwile przed kolejnym pytaniem o papierosa), że ma kaca, bo pił od dwóch dni (choć wcale tego po nim szczególnie nie było widać). Pił natomiast dlatego, że wyszedł z więzienia. Troszkę się wystraszyłem słysząc takie słowa, bo delikwent był dość elokwentny i słychać było, że jest wykształconym i inteligentnym człowiekiem. Po takich natomiast można spodziewać się najróżniejszych rzeczy. Zwłaszcza, że nie wiedziałem za co siedział i moja bujna wyobraźnia robiła swoje. Kiedy, więc dałem mu drugiego papierosa postanowiłem się jakoś wywinąć od dalszej konwersacji i pójść swoją drogą. Dostrzegł jednak chyba moje zamiary, bo sam zaproponował, że jeśli przeszkadza to sobie odejdzie. Odpowiedziałem przez grzeczność (bo zapewniam rozmowa była nader kulturalna), że zrobi jak uważa za słuszne. Oparł, że posiedzi jeszcze chwilę tylko spali tego papierosa i odejdzie. Chciał mi jeszcze coś powiedzieć i to widać było w jego oczach. Jakby chciał się wyspowiadać, albo przestrzec mnie przed czymś. Po chwili milczenia powiedział wprost, że dostał wyrok za przywództwo przestępczości zorganizowanej. Upał znikł momentalnie i zrobiło mi się zimno w środku lata. Zamroziło mnie ze strachu. Powiedział, że może i robił głupie rzeczy w swoim życiu, ale dziś potwornie tego żałuje. Stracił żonę, która jak się okazało, była z nim dla pieniędzy, a córki nie widział od kilku lat. Zaczął opowiadać, że on w sumie był tylko jakimś tam trybem w całej tej maszynie, że teraz to brakuje mu tylko córki i jego własnej rodziny. Jak to opuścili go jego pseudo przyjaciele, że ktoś ta miał po niego przyjechać, ale okazało się, że zrobił go w konia. Słowa lały się z niego potokiem równie silnym jak woda z fontanny którą miałem za plecami. Większość z tych słów wypowiedział patrząc się w swoje buty. Wyglądał wówczas jak zbity pies. …było mi żal człowieka który sam sobie zapracował na swój los. Zamilkł zanim skończył palić papierosa. Wstał spojrzał na mnie i powiedział:
- Pamiętaj rób tak, żeby tobie było dobrze, ale pamiętaj też o innych ludziach. Miej za nic kobiety które patrzą na twoje pieniądze. Pamiętaj, że to ty sam jesteś sobie panem. Cześć - pożegnał się i poszedł sobie, a ja odetchnąłem wraz ze słowem jakiem mu odpowiedziałem na odchodne
- Powodzenia.
    Tak oto dostałem odpowiedź na pytanie o to czy ci ludzie mówili prawdę. Zdałem sobie z tego sprawę dużo później, bo zanim ochłonąłem po tym zdarzeniu przyszedł mój kolega i poszliśmy na imprezę. Przypomniała mi się ta historyjka kilka lat później kiedy pracowałem jako sprzedawca samochodów. Kiedy to dość bogaty klient podnosił mnie na duchu mówiąc, że tak to w życiu bywa, że on też nie zawsze miał mnóstwo pieniędzy i też musiał pracować.. Powiedział mi to facet który kupując dwu letniego pasata swojej żonie, wyjął gotówkę ze schowka w swoim samochodzie. Jak widać życie przynosi na z całą pewnością odpowiedzi na pytania które zadamy. Robi to w różny sposób, ale jednak robi. Zatem  postanowiłem poczekać na odpowiedź na swoje pytanie dotyczące bogactwa. Odpowiedź przyszła sama, wręcz nieproszona i może dzięki temu, że od tamtej pory zacząłem wypatrywać odpowiedzi na zadane przez siebie pytania.
Było to wtedy kiedy zaczepił mnie żebrak na dworcu pytając o „złotówkę do wina”. Jakoś tknęło mnie coś i mu ją dałem. Ten natomiast włożył mi ją z powrotem do ręki i powiedział.
- Najpierw zadaj mi pytanie ?
- Jak to?
- No wezmę złotówkę, ale wezmę ją jako opłatę za odpowiedź na pana pytanie.
- Ile mam pytań? – zapytałem z ciekawości.
- Jedna złotówka - jedno pytanie, ale jeśli będzie ciekawe to będziesz mógł zadać jeszcze jedno, bo przyjemnie odpowiedzieć na ciekawe pytanie. –odparł delikwent z czerwonym nosem i plamami na twarzy. Ja natomiast sobie pomyślałem, że może jeszcze śnię, albo co. Normalnie żebrak filozof mi się trafił. Powinienem zdjęcie zrobić, albo nagrać gościa, bo tacy dzisiaj to już wymierający gatunek. Kiedyś tak robili filozofowie w Grecji. Zdarzali się jeszcze później tacy, ale wtedy już nazywani byli żebrakami, a to przecież tak zaczęła swój rozwój jedna z najstarszych z nauk - filozofia.
- Dobrze zatem… pierwsze pytanie, brzmi dlaczego pan żebrze na dworcu?
- ..bo na dworcu jest więcej ludzi, a w centrach handlowych nie wolno. –odparł i wyciąga łapę po pieniążek.
- Chwila moment, bo jak widzę wyraziłem się bardzo niejasno. Przepraszam, poprawię pytanie. Dlaczego pan żebrze? To o to mi chodziło, bo jest pan całkiem inteligentnym człowiekiem. – ponowiłem pytanie z naciskiem na słowo pan i mocno trzymałem pieniążki w dłoni.
- Aaaha więc o to chodziło. No cóż to ciekawsze pytanie, ale też następne proszę zadać bardziej precyzyjnie. Dlatego, że w ten sposób zdobywam wiedzę, uczę się. Pan pewnie pomyślał, że nie mam domu, albo coś w tym stylu, prawda? Otóż wcale nie. Ja mam dom, choć są i tacy żebracy którzy tego też nie mają. Żebrzę, bo jestem pijakiem, a alkohol kosztuje. Jednak głownie dlatego, że uczę się, bo tu na ulicach widać znacznie więcej niż mógłby pan pomyśleć. – odparł z filozoficzną miną, która to nadawała mu dość dziwny wręcz groteskowy wygląd.
- Dobrze proszę o to pana złotówka – odparłem i wręczyłem mu jeden z pieniążków ze swojej dłoni.
- Jednak ma pan jeszcze jedno pytanie, przecież mówiłem.
- Nie dziękuję. Wie pan, to jedno mi wystarczy. – odpowiedziałem i odwróciłem się chcąc odejść , gdy nagle ten żebrak złapał mnie za rękę i zatrzymał.
- Masz jeszcze jedno pytanie i to nie kwestia pieniędzy, bo jeśli chcesz oddam ci tę złotówkę. Jesteś mądrym człowiekiem, więc słucham kolejnego pytania.
Wiedziałem, że się typ uparł i musiałem zadać mu kolejne pytanie. Wiedziałem też, że pytanie musi być inteligentne albo też przynajmniej sprawiać takie wrażenie. Wtedy przypomniałem sobie o swoim pytaniu.
- Dobrze, mam takie pytanie, ale jest ono złożone. Jak to się dzieje, że jedni ludzie mają dużo pieniędzy, a inni mają mniej? Jak się to dzieje, że oni zdobywają takie pieniądze? – spytałem wiedząc, że zadałem dwa pytania zamiast jednego i to dwa różne pytania.
- To akurat jest proste pytanie. Jedni mają więcej, a inni mniej, bo przecież wszyscy nie mogą mieć po równo, bo zawsze ktoś będzie chciał mieć więcej, a inny mniej. Choć ten drugi wcale nie musi sobie zdawać sprawy z tego czego chce. Jak to się natomiast dzieje, że oni zdobywają takie pieniądze? To już inna sprawa i to jest ciekawsze pytanie. Odpowiem na nie gratis. Niech to będzie taka promocja. Jednak odpowiem zadając pytania. Jak sądzisz, czy wszyscy bogaci ludzie mają jakąś cechę wspólną? Czy też może to nie tylko bogaci zachowują się tak jakby ich nie dotyczyły żadne reguły? Pomyśl sobie nad tym. Dziękuję za złotóweczkę i miłą rozmowę. – pożegnał się i odszedł.

autor: Mariusz Łokietek


Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • madhurya

    Chyba najlepszy tekst, jaki kiedykolwiek napisałeś. Przyjemnie się czytało. Więcej takich. :*
    ps. nie umiem odpowiedzieć na pytanie zawarte w tekście, ale mogę się z ostatnim z Twoich rozmówców zgodzić...niektórzy nie wiedzą ile mają, jedni chcą więcej inni mniej, więc po równo być nie może a mieszając w to religię...to "bóg" tak chce...tfu..bóg ojciec..
    nie bo mnie krew zaleje.
    A tekst genialny.

  • ekko72

    kiedys trafilam na przepis na bogactwo:) trzeba przeprogramowac swoje myslenie .bogaci myslą -tworze swoje zycie ,biedni-zycie mi sie przydarza.czy jakos tak to bylo.teoretykiem ideowcem jest facet Robert Kiyosaki.ciekawe spostrzezenia ma ,takie hop siup do przodu np jak zwiększyc swój iloraz finansowej inteligencji... ja mam niski i jak twój kloszard jestem leniwa na wyzwania i lubie swoje lenistwo.wiec pewnie takim pozostane.bede robic tylko to co lube,a lubie tylko to co znam.

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci