Menu

KFK

kilka słów do kawy

Niedzielny poranek- historia muzyczna

kaefk

Autor - /KaeFKa/

    Jak widzę mój wspaniały facet się obija i tylko podsyła Lindeczkowi ciekawostki, no ale oni obaj mają świra na punkcie filmów. Ja męczę się już przy oglądaniu drugiego filmu z rzędu, ale oni jak zauważyłam potrafią siedzieć przez cały weekend i oglądać, albo grać. Swoją drogą postaram się namówić Lindeczka, żeby napisał coś na temat gier, bo jak słyszałam jest w tym temacie całkiem obeznany.
    Wczoraj na przykład cały wieczór spędzili wyszukując jakich tam informacji związanych z filmem Romana Polańskiego. Doszukiwali się ukrytych znaczeń i budowali różne teorie. Przyznam, że przez jakiś czas było to nawet interesujące, jednak po dwóch godzinach miałam dość słuchania tego co wygadują i usilnie starałam się obudzić w nich chęć do wyjścia z domu. Ile przecież czasu można spędzać przed ekranem komputera? Co za dużo to niezdrowo. Początkowo starałam się poruszyć ich muzyką, ale niewiele to dało. Dopiero po drugim piwie przyznali mi rację i zdecydowali się wyjść z gabinetu mojego wspaniałego małżonka. Jednak pomimo wyjścia na miasto nadal wałkowali ten sam temat. Mnie już to tak wówczas nie męczyło, bo mogłam pogadać z koleżankami. Obaj panowie przypomnieli sobie o mnie dopiero kiedy wracaliśmy do domu. Obaj, a już zwłaszcza Lindeczek) zaczęli mi marudzić na temat pisania i prezentowania muzyki na Kafce.
    Ja choć jakiś czas milczałam to myślę, że nikomu (może prócz marudnego Lindeczka) nie brakowało moich muzycznych prezentacji. Przecież Internet jest tak wielką medioteką, że każdy z pewnością może sam sobie coś znaleźć przyjemnego do posłuchania. Choć Lindeczek swoje prośby motywował tym, że ja potrafię „…wspaniale dobrać muzykę do chwili…” jak się wyraził.
    Dobrze, zatem opowiem muzycznie ciut o sobie i o chłopakach, którzy dziś rano wstali obolali i z kacem w głowie. Ja w niedzielne poranki uwielbiam posłuchać Pat Metheny Group, a już zwłaszcza jednego utworu, więc włączyłam utwór Pat Metheny Group - "Are you going with me?"
      Zadowolona słucham sobie i nastrajam się miło, kiedy w kuchni (gdzie właśnie byłam) pojawił się małżonek i ziewając jęknął, że „Zamulam” Kazałam zatem mu zrobić kawę i sama zmieniłam muzykę na coś dla niego i tym razem rozbrzmiały dzwięki kapeli Are We Brothers?, a dokładniej "Come around"
      Jakoś w połowie utworu zlazł Lindeczek i chwytając się za głowę powiedział (tak cicho, że musiał powtórzyć;]) „Czyście zwariowali? Jest niedziela, 8 rano i takie hałasy. Jak chcecie, żebym poszedł to już się robi” Szybko mu powiedziałam, że gada głupoty i tylko małżonek dodał, że zaraz zmienię muzykę. Tutaj miałam kłopot, bo Lindeczek to dość wymagający słuchacz. Ale wiedząc co on lubi bez namysłu włączyłam coś co mogło go ułagodzić, dodać energii i pozytywnie nastawić. Na przeciętnego człowieka Gnarls Barkley i jego utwór "Crazy" tak nie działa, ale... Lindeczek z pewnością nie jest przeciętny, choć za takiego się uważa.

….i tak się zaczęła niedziela :)

Autor - /KaeFKa/

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci