Menu

KFK

kilka słów do kawy

Polak pańszczyźniany

lindeczek

    Przeczytałem sobie dziś artykuł w serwisie gazeta.pl pt. „Utrzymanie mieszkania w Polsce najdroższe w Europie”. Każdy kto przeczyta powie, że to przecież nic nowego, już przywykliśmy do bycia jednym z najdroższych krajów na świecie. Zdziwi natomiast większość z czytelników pierwsza informacja, że przeciętna (czyt. statystyczna) Polska rodzina wydaje na utrzymanie mieszkania „…800 złotych miesięcznie, czyli aż niecałe 16 procent domowego budżetu…” Niby nic zaskakującego, bo przecież kwota absolutnie się zgadza. Jest jednak tam pewne małe „ale” i jest nim piękne propagandowe sformułowanie „…aż niecałe 16 procent domowego budżetu…”. Kiedy policzymy sobie ile w takim razie wynosi budżet domowy przeciętnej polskiej rodziny wychodzi nam 5000 zł (sic!!!!). Dobre sobie, prawda? Co w takim razie ma powiedzieć para emerytów która zmuszona jest utrzymywać się za łączną kwotę 1500 zł? Co ma zrobić samotny emeryt lub rencista, który utrzymywać się musi za znacznie mniejszą kwotę, która ledwie pokrywa koszt utrzymania mieszkania? Pojęcia nie mam kto napisał ten artykuł i po co, ale moim zdaniem chyba tylko w celu rozsierdzenia Polaków, którym w większości jest wstyd, że dali się tak nabrać na emerytury i renty, a ubezpieczenia i składki płacili przez dziesiątki lat. …ale dobrze wróćmy do realiów omijając osądy i trzymając się z dala od emocji.
    Prawda jest taka, że zdecydowana większość polaków stara się utrzymać wydatki na mieszkanie na poziomie 600 zł/miesięcznie, ale starać się, a podołać to inna sprawa zwłaszcza, że my mamy zaledwie wpływ na zużycie energii, wody, gazu, ogrzewania. Spółdzielnie natomiast stają na uszach jak tu zrobić, żeby każdy taki oszczędnicki jednak zapłacił im swój datek. Przy rzeczywistym budżecie około 1200 zł. okazuje się, że owe „…aż niecałe…” robi się 50 procent i za pozostałą kwotę taka rodzina jakoś stara się utrzymać.
(odrobinę zawyżyłem kwotę, aby wyglądało to bardziej realnie, bo jeśli oparłbym się na najniższych kwotach jakie np. ZUS przyznaje przeciętnemu renciście to okazałoby się, że ten człowiek jakoś musi chyba drukować sobie w domu pieniądze, bo za to co otrzymuje nie byłby w stanie opłacić swojego mieszkania, a i swoją drogą większość narodu zmuszana jest w ten sposób do podejmowania dodatkowej pracy, lub zarabiania jakoś na boku)
    Jak to mawiają? „Ryba psuje się od głowy.”? Jeśli w takim razie miałbym być równie poprawny politycznie jak ten artykuł, który przeczytałem, napisałbym, że w takim razie nasz kraj psuje się od dupy strony, żeby nie urazić tych, którzy są u władzy. Co ciekawe, tak czy inaczej będę miał rację, bo jak nazwać przywódców, którzy ledwie znają języki obce, w większość posiadają wykształcenie średnie, a ich zdolności przywódcze są na tyle ograniczone, że nie potrafią sobie poradzić z garstką napalonych babć wyjących w intencji jakiegoś krzyża. …ale szkoda o tym nawet mówić.
    Pamiętam jak na pierwszym roku studiów wykładowca matematyki (notabene ówczesny dyrektor Urzędu Statystycznego w mieście xXx) zadał pytanie: „Przepraszam, ale chcę zadać państwu pytanie odbiegające od tematu zajęć – czy to prawda, że są ludzie którzy utrzymują się za 700 zł miesięcznie? ” Na sali zapadła grobowa cisza, bo jak tu takiemu odrealnionemu durniowi odpowiedzieć, że większość z nas studentów miesięcznie miała kwotę około 500 zł i musiała się za to wyżywić, ubrać, opłacić pokój… żyć. Po chwili padło z tyłu sali ciche „Tak” i rozpętała się burza. Większość studentów zaczęła podawać kwoty za jakie sami musieli się utrzymywać, albo też kwoty jakie miała ich rodzina. Pan dr inż. uśmiechnął się, machnął ręką uciszając rozgardiasz i powiedział: „Kompletnie tego nie rozumiem, jak to jest możliwe, ale… wróćmy do tematu zajęć.”
    …tak sobie myślę: jak w takim razie obudzić wśród panów z nierządu odrobinkę zainteresowania ową kwestią? Co pomoże im otworzyć oczy i spojrzeć na nasz kraj realnie? Jak dotychczas przecież wpadają na tak wspaniałe pomysły jak podniesienie stawki VAT, co pewnie robią w nagrodę, że Polska jako jedyny kraj oparł się kryzysowi. Jak widać od czasów pańszczyźnianych nic się nie zmieniło. No, może tylko tyle, że kiedyś w takiej sytuacji chłop na polu powiedziałby do drugiego chłopa, że to za karę, że mieli dobre zbiory. Dziś może tak powiedzieć każdy Polak.

Aleksander Gierymski - "Trumna chłopska"
 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • dr_ewa999

    No cóż politycy bardzo oddalili sie od swoich wyborców, przypominają sobie o nich jedynie w czasie wyborów.Przeczytałam dzis założenia programowe SLD i musze przyznać,ze bardzo mi sie podobają wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8305876,SLD_uderzy_w_Kosciol_i_banki___jesienne_plany_legislacyjne.html

    To krok w dobrym kierunku.

  • lindeczek

    dr_Ewo - Słuszne postulaty (choć mówię z grubsza, czyli na tyle na ile na ile doinformował mnie ten artykuł).
    Tak czy inak... najwyższy czas odseparować sprawy religijne od państwowych, bo to co się w naszym kraju dzieje zaczyna być chore.
    Moim natomiast zdaniem pod krzyż należy wysłać kilkadziesiąt karetek pogotowia z kaftanami i zgarnąć całe to napalone towarzystwo obrońców krzyża.

    Jednak przypomnę, że specjalnie napisałem na temat tego jak to się w Polsce żyje, bo takie tematy jak ów "krzyż" itp są najzwyklejszym mydleniem oczu, lub mówiąc bardziej metaforycznie jest to "zasłona dymna" i jak na razie doskonale działa. Cały naród mówi o "krzyżu" i "smoleńsku" zamiast myśleć i dyskutować o tym co na prawdę ważne.

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci