Menu

KFK

kilka słów do kawy

Siła wiary

lindeczek


    Siedzieli na tarasie jak każdego dnia popołudniem po obiedzie. Ojciec popijał sobie piwo, co oznaczało, że miał ciężki dzień i chce się zdrzemnąć. Ostatnio musiał mieć trudniejszy okres, bo prawie każdego dnia pił piwo po obiedzie. Mama siedząc wygodnie z nogami na sofie popijała kawę i patrzyła w dal. Odpoczywała. Synek natomiast nie lubiąc tego poobiedniego przesiadywania bawił się w najlepsze swoją ulubioną grą. Odkąd dostał ją od Ojca i kiedy stworzył swój profil, bawił się nią każdego dnia. Gra była nowej generacji i polegała na tym, aby gracz będąc architektem gry utrzymał popularność swojej postaci, którą oczywiście sam wykreował. Gra była o tyle zajmująca, że nie posiadała ograniczonej liczby scenariuszy, ponieważ sama tworzyła postacie drugo, trzecio… dalszo planowe, które według ustalonych reguł albo uznawały postać stworzoną przez gracza jako popularną i godną uwagi, albo i nie trzymały jej na podium uwagi. Gracz oczywiście wygrywał w chwili kiedy przeważała liczba tych postaci dla których był najważniejszy. Początkowo Ojciec pomagał Synowi w zabawie i wyjaśniał zasady dzięki którym Syn osiągnie najlepsze efekty. Wyjaśnił zasadę kija i marchewki, jak i pomógł  Synowi w wykreowaniu wizerunku cudotwórcy. Od dłuższego czasu postanowił, że nie będzie pomagał mu w zabawie. Syn był już na tyle duży, aby samemu sobie poradzić z tak prostą gierką. Ojciec lubił bawić się z Synem i wysłuchiwać jak to ludki w gierce zaczęły robić to albo tamto i jak sobie z tym poradził. Wiedział jednak, że jego Syn musi nauczyć się działać sam, musi dorosnąć i dojrzeć, a najwidoczniej lekcją pokory będzie właśnie ta gra kiedy przestanie nad nią panować. Ojciec doskonale widział, jak Syn przez ostatnich kilka tygodni spędzał przy swoim wyzwaniu całe dnie i zdecydowanie bardziej angażował się w cały skomplikowany scenariusz. Syn już kilka razy, kiedy to siedzieli na tarasie, próbował zaczepić Ojca i zapytać o poradę. Zaczynał zawsze tak samo. Dziś również zaczął w bardzo podobny sposób.
- Tato wiesz, że niby ta gra miała nie mieć powtarzających się scenariuszy, a jednak co i rusz zauważam, że pojawia się jakaś sekwencja zdarzeń, które już wcześniej miały miejsce. Co prawda może i w innym miejscu i czasie i w wykonaniu innych postaci, ale jednak. Może odniesiemy ją i zareklamujemy, co? - zapytał Syn.
- Mały sam posłuchaj siebie co mówisz. „…w innym miejscu i czasie…” Dodaj jeszcze, że różni się konsekwencjami i będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie. Zresztą sam dobrze wiesz, że nic by z tej reklamacji nie wyszło, prawda?
- No…. może i masz rację. Ale co ja mam zrobić, kie…
- Pomyśl. – Ojciec stanowczo przerwał w pół słowa Synowi – Jestem pewien, że znajdziesz rozwiązanie. – dokończył spokojnie.
- Chodź do ogrodu i nie zawracaj głowy Ojcu, niech sobie odpocznie. – powiedziała Matka wstając z sofy – Pomożesz mi przynieść kwiaty i przy okazji pooddychasz Świerzym powietrzem, przecież ostatnio całymi dniami siedzisz przy tej grze. …no chodź.
- Tylko odniosę grę i wezmę ze sobą wyświetlacz, żeby widzieć co tam się dzieje. – postanowił Syn i poszedł do swojego pokoju, dodając - Ty już idź, ja zaraz do ciebie przyjdę. 
- Skoro musisz. – odparła Matka i przechodząc obok Ojca musnęła go w ramię wierzchem dłoni.
- Tak, tak kochana ja się w tym czasie zdrzemnę – powiedział Ojciec przymykając oczy.
    Po chwili Ojciec zapadając w sen przypomniał sobie jak postanowili z Matką, że dadzą tę grę Synowi. Już wtedy wiedzieli, że za kilka lat będzie dorastającym mężczyzną i postanowili dać mu coś z czego będzie dumny, nawet wówczas kiedy już mu się to znudzi. Kiedy jego Syn zrozumie, że zdecydowanie przyjemniej jest otworzyć się na świat, niż zamykać go w tak niewielkiej gierce. Ojciec nawet zaczynał rozumieć Matkę, która już wtedy wierzyła, że ich syn zachowa tę zabawkę na pamiątkę. On sam coraz częściej dostrzegał w Synu samego siebie. Nawet mu się podobało, kiedy zauważał w Synu podobny do swojego upór i zamiłowanie do stawianych wyzwań. Teraz widział, jak jego Syn może nawet lepiej niż on sam w takim wieku potrafi radzić sobie ze swoją złością. Pamiętał sam siebie i swoją zapalczywość w dyskusji z Matką na ten temat kiedy wybierali dla Syna grę. Cieszył się tym, że dobrze wybrał. Jego żona była doskonałą kobietą i potrafiła dostrzec to czego on sam nie widział. Potrafiła dostrzec, jaki jego Syn będzie jako dorosły mężczyzna. On wtedy wiedział za to, że ta zabawka będzie równie dobrze funkcjonować przez kilkaset lat, nawet przy minimalnej ingerencji ze strony Syna i to mu się podobało. Wiedział, że kiedyś jego Syn postanowi sam założyć rodzinę i wtedy zabierze ze sobą swoją ulubioną zabawkę, choć już nie będzie się nią bawił. Wiedział, że kiedy jego Syn już odłoży grę na półkę ona będzie mu o nich przypominać. Jednocześnie będzie to piękna ozdoba z lekka świecąca trochę błyszcząca, ale zwłaszcza będzie to taka wyjątkowa pamiątka - niebieska kula.

autor: Mariusz Łokietek

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci