Menu

KFK

kilka słów do kawy

Mniejsze zło, a dobre decyzje - zmiany w Polsce od czasu ostatnich wyborów prezydenckich

lindeczek


Mniejsze zło, a dobre decyzje

Już od pewnego czasu zastanawiałem się, czy napisać na temat zbliżających się wyborów prezydenckich w Polsce. Decyzja nie była łatwą, tym bardziej, że czuję się podobnie jak i wielu Polaków, że nasz kraj niby zmierza w dobrą stronę, ale jakby w innym niż właściwy kierunku, jakoś tak pokrętną, żeby nie powiedzieć złą drogą. Unikam pisania o polityce, bo coraz to i bardziej przyznaję rację słowom marszałka Piłsudskiego. Zwłaszcza kiedy czasem usłyszę o propozycjach nowych ustaw, chwytam się za głowę myśląc o tym, jak bardzo nasi politycy odbiegli od realnego świata w którym żyje reszta narodu. Przeważył jednak fakt, że pisałem na temat poprzednich wyborów prezydenckich w 2010 roku, które dziś w świetle tego jak wiele się wydarzyło przez ostatnich 5 lat, są tak odległe. Funt najtańszy od czasu ... właśnie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju. Przez ten czas spadły też stopy bezrobocia, bo bezrobotni wyjechali z kraju w zdecydowanej większości i dziś już wiemy, że niewielu z nich planuje wracać do Polski. Zresztą nie ma się czemu dziwić. Zdążyli się już osiedlić w nowych miejscach. Żyją w innych absolutnie realiach, niż te z którymi borykamy się w Polsce, ale oczywiście mają prawo głosu. Podobnie jak mają prawo mieć wiele za złe naszemu państwu, które nie dbało o miejsca pracy i przyczyniło się do ich wyjazdu (a może odwrotnie i powinni być wdzięczni?). Choć to tak po prawdzie też nie jest prawdą, bo wystarczy spojrzeć na stale rosnącą liczbę miejsc pracy w urzędach. Albo jak wzrosła średnia krajowa, szkoda tylko, że nie przyczyniły się do tego, ani znaczny wzrost najniższej krajowej, ani obniżki opodatkowania. Wzrosło nam też oczywiście zadłużenie i galopuje ono w tempie zawrotnym, bo dwa lata temu został uchylony I próg ostrożnościowy i już w zeszłym roku, we wrześniu przekroczyliśmy 1 bilion złotych zadłużenia (czyli ponad 1000 miliardów, lub innymi słowy 1 i 12 zer!). ...tak wiem, niewielu z czytelników zapewne o tym słyszało, że obecnie kiedy Norwegowie dowiedzieli się, że są jednym z najbogatszych społeczeństw na świecie, my dowiadujemy się, że na każdym z nas (nawet tym co wyjechał) ciąży dług publiczny, czyli ponad 28 000 złotych na obywatela. To się nazywa marketing informacją, z czym od pewnego czasu również się borykamy, ale to akurat dotyczy nie tylko naszego państwa, bo media na całym świecie od pewnego czasu robią sobie z nas wszystkich „ładne jaja”, mówiąc delikatnie. Prezentują niby wszystkie informacje, ale na jednych mogą zarobić mniej, a na innych więcej. Tak się ten interes kręci i to dlatego szybciej i łatwiej można usłyszeć, że jakaś „gwiazda” miała plamę na sukience, niż o tym, że właśnie zostały nam odebrane składki emerytalne i przekazane do ZUS’u. Tak, to też w tych ostatnich 5 latach się wydarzyło. Pamiętacie przecież artykuły, filmy i protesty? Ale skoro już mowa o protestach to muszę wspomnieć o tym, co trudno byłoby wręcz pominąć w tym przypadku. Oczywiście mam na myśli katastrofę w Smoleńsku i nie protesty w rozważaniu tej kwestii są istotne, ale fakty i konsekwencje tego wydarzenia, które już przez swą powagę zapisało się w historii. Przecież to właśnie „rozpieprzenie się” samolotu Prezydenckiego spowodowało zajście tak wielkich zmian na naszej scenie politycznej, i do tych przepychanek na tejże scenie z którymi od tamtego czasu mamy do czynienia. To właśnie dlatego mamy teraz Prezydenta, który ma problem z wysłowieniem się, pisownią, czy choćby dobrymi manierami i potrafi sobie „klapnąć” na fotelu, zanim usiadła dama. Ot takie małe faux-pas (fo pa). Domyślam, się też że to właśnie dlatego teraz Sztab Prezydenta Polski, tak na prawdę nie zatrudnia nikogo, kto mógłby choć tłumaczyć podstawy tego, jak powinien się zachować prezydent w odpowiednich sytuacjach, bo trudno znaleźć mi jakiekolwiek inne wytłumaczenie tego rodzaju wpadek. No, ale jak mawiają: „Nie myli się, tylko ten co nic nie robi” ...hmm serio?
Mógłbym tak wymieniać długo, bo to przecież tylko ułamek tego co miało miejsce w ostatnich 5 latach. Od czasu kiedy to ostatnio szykowaliśmy się do wybierania Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Wracając zatem do tematu, czyli wyborów prezydenckich, bo przecież to o nich mowa. Przytoczę pewną historię z jaką miałem okazję się spotkać. Siedzi sobie 4 dostojnych panów i rozmawiają o polityce, a dokładniej o tegorocznych wyborach prezydenckich właśnie i słyszę taką wypowiedź jednego z nich: „Wiesz co? Ja zagłosuję na tego, żeby tamten nie wygrał”. Od razu zareagowałem, chcąc wtrącić się w rozmowę, ale usłyszałem, że "nie". Co prawda udało mi się wtrącić swoje "trzy grosze" później. Jednakże sama rozmowa mniej jest istotna, od właśnie tego jednego zdania, które w tych kilku słowach mówi tak wiele. ...ba podobne zachowania można dostrzec nawet wśród kandydatów. Głosuj na tego, żeby nie na tamtego. Ok, kupczenie głosami i fajno, bo taktyka ta znana jest już, chyba od czasów rzymian, ale problem tkwi w czymś całkiem innym. Czy tak wielu spośród tych kandydatów nie wierzy w swoje powodzenie w wyborach, że decydują się na poparcie swojego konkurenta? Czy też, to może problem z którym coraz częściej  można się spotkać, a mianowicie brak konsekwencji w działaniu? Nie wiem i teraz chcę skupić się na czymś zgoła innym. Mianowicie na tym, jak my wyborcy podchodzimy do sprawy wyborów. Kto zapoznał się z programami wyborczymi kandydatów? Czy wszyscy kandydaci mają swoje programy wyborcze? Czy wiemy jakie poglądy ma dany kandydat? Któremu z kandydatów można zaufać, bo np nie zawiódł nas dotychczas i dotrzymał obietnic? Który z kandydatów potrafi trwać przy swoich racjach? Który z kandydatów słucha tego co podpowiadają mu jego wyborcy? Średnio, co? ...no właśnie, tak też myślałem. Polecam poszperać, bo ja co prawda, taki internetowy przewodnik wśród kandydatów zrobiłem przy okazji poprzednich wyborów prezydenckich, tak w tym roku zachęcam do szperania samemu. Do czytania, nie tylko oglądania. Do świadomego wyboru, żeby głosując na to tzw „mniejsze zło” wiedzieć z czym się to wiąże, czego możemy się wówczas spodziewać. Zamiast w kółko powtarzać, że: „nie jest dobrze w naszym kraju”. No pewnie, że nie jest dobrze... Mówi o tym sama logika, skoro w kółko głosujemy na „mniejsze zło” to jak możemy oczekiwać, że będzie dobrze? No jak? To jasne, że wtedy będzie ...co? No „mniejsze zło”, bo tak też zagłosowaliśmy. Ja rozumiem frustrację wielu rodaków i niechęć do głosowania, bo kiedy mieliśmy okazję, my Polacy, wybierać kogoś wręcz jednomyślnie? Pójść na wybory i oddać głos na jakiegoś polityka, bez tego odczucia, że kandydujący mogliby być tłem dla kogoś kogo byśmy poparli, bez tego: „...zagłosuję na tego, żeby tamten nie wygrał”.
Wielu z nas brakuje takiego kandydata, podobnie jak i wielu z Polaków jest już wręcz zmęczona tym, co dzieje się w polskiej polityce. Ale może to też kwestia tego, że wybieramy „mniejsze zło”, bez wcześniejszego poznania owych „za” i „przeciw”. Tych, które pozwoliłyby nam na wyeliminowanie kandydatów, których poglądy są nam całkiem obce, a przybliżenie tych kandydatów których „minusy” jesteśmy w stanie znieść. Przecież, chyba nie muszę przypominać, że przy wyborze prezydenta trzeba pamiętać o kilku sprawach. Mianowicie, że prezydent ma wpływ na nasze prawo, że ma wpływ na tworzenie rządu RP, jak również o tym, że będzie nas reprezentował podczas spotkań z innymi głowami państw. ...i choć tych uprawnień Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej ma znacznie więcej to o tych trzech sprawach należy pamiętać. Chyba, że znów mamy zamiar się pośmiać z dziwnych decyzji, lub narzekać na to, że nie jest dobrze. Pamiętajmy, że to w naszych rękach jest wybranie tego, kto będzie decydować w naszym imieniu. ...że wybór mniejszego zła, rzadko kiedy idzie w parze ze słuszną decyzją.

 

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci