Menu

KFK

kilka słów do kawy

Parawaning, czyli ograniczenia.

lindeczek

Grafika - Paweł Dunal, 10.08.2015Słynny już „parawaning” to zjawisko, znane od dłuższego czasu i popularne na całym świecie. Tak dokładnie. Ludzie na całym świecie korzystają z parawanów plażowych (ang. „windbreak”). Choć faktycznie nasilenie korzystania z parawanów na polskich plażach w tym roku może swobodnie konkurować ze słowem szaleństwo. Wystarczy przejrzeć hashtag #parawaning na twiterze. Możemy być „dumni”, bo jest to kolejny stricte polski tag w sieci. Kolejne „ing” w polskim wykonaniu. Brawo Polacy (tu aż się ciśnie na usta „buracy”).  Wystarczy przeczytać komentarze i zobaczyć zdjęcia, lub memy których pełno jest w sieci. Zgadzam się z tym, że Polska parawaningiem stoi...".
...no ale. Jak już wspomniałem na całym świecie korzysta się z parawanów na plażach, choć częściej z parasoli, które to są znacznie przydatniejszymi, bo dają cień. Cień który na pełnej słońca plaży zdecydowanie się przydaje. Dlatego też, bardzo często prywatne strzeżone plaże pełne są poustawianych w rzędach parasoli, bądź koszy. Niestety za taki plażowy luksus", często na plażach hotelowych trzeba już zapłacić, bać być gościem takiego hotelu. Tymczasem w naszym kraju szaleństwo przyjęło formę odgradzania się od sąsiada. Tu już chyba zbędny jest komentarz, iż świadczy to o sporym dość „skłóceniu” naszego narodu, o tym że nie ufamy sobie nawzajem, że posiadamy silną wręcz potrzebę zaznaczenia własnej przestrzeni. Od razu też, uprzedzam czytelników, że w swoich rozważaniach nad tym zjawiskiem posunąłem się całkiem daleko. Wyszedłem bowiem z założenia, że te parawany na plażach to taka chęć odgrodzenia się od innych z jednoczesną chęcią zaznaczenia własnej przestrzeni i takie już zachowania cechują ludzi, którzy są ograniczani. Parasole na plażyNo właśnie może to jednak jest wynikiem tego, że pełni jesteśmy ograniczeń. Przecież od początku obecnego wieku w zdecydowanej większości wprowadzane przepisy, czy ustawy były ograniczającymi swobody społeczne Polaków. Kto wie, do kiedy jeszcze można było bez specjalnych pozwoleń posiadać w domu broń? Co prawda, warunkiem koniecznym było wówczas, że broń musiała być skatalogowana? Ale można było. ...i ciekawostka, że po ograniczeniu tego prawa, jakoś wcale nie spadła drastycznie liczba morderstw, a i tak była niższego rzędu, niż obecna liczba drogowych wypadków śmiertelnych (polecam przejrzeć dane statystyczne, a "nóż widelec" się mylę). Od razu muszę zaznaczyć, że jestem za tym, aby broń była łatwiej dostępną. Choć pewności nie mam, czy dorastamy do tego jako społeczeństwo. Ale to już inna sprawa. Ot po prostu podaję to jako przykład. Przecież czyżby w tamtych czasach  Polacy byli jakoś bardziej „dojrzali” i odpowiedzialni? Może mądrzejsi? ...hmm nie koniecznie. Ale z pewnością dziś byłbym pełen obaw, gdyby takie prawo zostało wprowadzone. No i ciekawostka, co na przykład wywołałoby wprowadzenie zakazu posiadania broni w Stanach Zjednoczonych? Ot takie tam, dość popularne w Europie ograniczenie praw obywatelskich. Ale ja nie o tym.

Wracając zatem do tematu „parawaningu” czyli ograniczeń ...bo dążę do tego, aby wyjaśnić swój punkt widzenia, że jak wspomniałem powyżej to zjawisko wynika z tego, iż zdecydowana liczba Polaków czuje się ograniczana. Kolejny przykład - kiedyś w naszym kraju można było sobie wypić piwko na plaży w parku, czy tam gdzie kto chciał. Oprócz tak zwanego pod sklepem”, bo to nie wypadało. Jak i nie wypadało zachowywać się po wypiciu piwa, jak „agresywny dzik”. Natomiast od czasu kiedy wprowadzono „zakaz spożywania w miejscach publicznych” zauważam, że wzrosła ilość pijanych „bąków szukających zwady”. Dziś wśród niektórych panuje wręcz przekonanie, że to jak najbardziej odpowiednie zachowanie.
Takich ograniczeń jest cała masa. Ja wymieniam tylko te dwa, bo są ciekawe, czy popularne. Ale jeśli ktoś z czytelników ma jakieś własne spostrzeżenia dotyczące ograniczeń i wniosków z nich płynących, bardzo proszę o podanie ich w komentarzach.

Stanley Bay - plaża w Egipcie zdjęcie z 1942 rokuPiszę tu o tym jak wbrew odzyskanej wolności i suwerenności jesteśmy okrawani z praw osobistych, bo przez to zachowujemy się tak, a nie inaczej. Niepewnie. Jeden Polak obawia się drugiego, a to nic dobrego. Trochę tak jak zaszczute psy, które wszędzie wokół widzą zagrożenie. Mam oczywiście i na to przykład – ostatnio łażąc po górach mijając małżeństwo z dwójką dzieci, robiące sobie zdjęcia na tle „widoków”, zaproponowaliśmy zrobienie im zdjęcia. Tak, żeby wszyscy mogli na nim być. Na co oni, ...odeszli ignorując zarówno nas jak i naszą propozycję. Serio, poczułem się jakbym wyglądał na jakiegoś złodzieja aparatów. ...a był to tylko najzwyklejszy przejaw życzliwości. Straszne jest to, że ci ludzie w takim razie z góry zakładają, że każdy obcy jest dla nich zagrożeniem. Przecież takie współistnienie w narodzie pełnym wystraszonych ludzi wokół, jest przyznacie - odrobinę bez sensu. Ciekawostką, jest to że takie zachowania powodują swego rodzaju spiralę. Wprowadzanie zakazów przyczynia się do tego, że czujemy się mniej pewni, a czując się mniej pewnie – wprowadzamy kolejne zakazy. ...i tak się to nakręca.

Dlatego mnie wcale jakoś specjalnie nie zaskoczyło to parawanowe apogeum tego „zahukania”. Szukania własnej bezpiecznej przestrzeni. Miejsca w którym po cichu, bo po cichu, ale wczasowicz będzie mógł sobie wypić piwo, albo drinka leżąc na plaży. Zapalić papierocha i odetchnąć na spokojnie. Pozwolić sobie odpocząć. Przecież w tym celu każdy z nas wybiera się nad morze, czy też inną plażę – odpocząć i zrelaksować się. A przecież takie małżeństwo pełne obaw, jak w przytoczonej wyżej historyjce, no musi mieć na plaży swój parawan. Tak porządnie okopany, żeby przypadkiem ktoś czegoś nie chapnął im z koca. Ja rozumiem i od razu uprzedzę komentarze, na temat picia alkoholu i pływania, bo w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że jest to absolutnie niewłaściwym zachowaniem. Ale bądźmy szczerzy – w naszym morzu pływać? Serio? Zmoczyć się i zmarznąć w zimnej wodzie, a i owszem, ale pływać? Zresztą zakładam, że aż tak nieodpowiedzialnych idiotów wśród Polaków jest coraz mniej. Tak, czy inaczej z owego parawaningu drodzy krajanie, wynika jedno – pełni jesteśmy obaw względem siebie. Nie ufamy sobie nawzajem. To stąd też biorą się inne problemy. To dlatego co chwilę się kłócimy. Często z powodu pierdoły stajemy się skłóceni z sąsiadem, albo z komuś znajomym. Często też dlatego pojawiają się agresywne zachowania wśród Polaków, bo co drugi to sprytniejszy i wychodzi z założenia, że jak pierwszy zacznie „krzyczeć o swoje” to szybciej to uzyska. Co oczywiście całkowicie jest niezgodne z prawdą, bo po prostu taki rozwrzeszczany i niemiły człowiek jest z czasem omijany szerokim łukiem. Mało tego, bo moim zdaniem doszliśmy do punktu, w którym to już podczas dyskusji, nawet nie chcemy słuchać argumentów drugiej strony. Przez co taki uparty przy swoim dyskutant wychodzi na głupka. Pomyślicie, że się mylę, albo zbytnio zagalopowałem w swoich rozważaniach. Ale wystarczy przypomnieć sobie wypowiedzi senatorów w kwestii in-vitro. Zresztą wystarczy w rozmowie wspomnieć o polityce i się zacznie. Tu już na prawdę nie trzeba szukać przykładów. Jest ich tak wiele, że aż kłują w oczy. Jednak najgorsze w tym jest to, że jak wspomniałem jest to taki samograj. To szaleństwo samo się napędza i coraz rzadziej już można spotkać się ze słynną swego czasu polską życzliwością. Dziś już spotykaną, chyba tylko w stosunku do obcokrajowców.

Cóż szkoda wielka, że ci którzy ustalają przepisy preferują ustanawianie zakazów, zamiast przyzwoleń, lub określanie swobód obywatelskich, praw jakie się nam Polakom należą. ...hmm może z czasem się to zmieni. Zobaczymy.
Tymczasem polecam, jeśli wybieracie się na plażę pamiętajcie:

Parasol na plaży ważniejszy jest, niż szmatka to zrobienia ogrodzenia.
Dzięki parasolowi nie wyjdziesz na spalonego buraka.

 


Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Irrating] *.toya.net.pl

    Byłam w tym roku na wakacjach w Ustce i przyznam szczerze, że przez te wszystkie parawany nie ma miejsca, żeby się gdzieś rozłożyć i to też przez to, że często Janusz z Grażyną już od rana zajmują sobie tam miejsca :/
    irrating.wordpress.com

  • zbyszek.noga

    Również za granicą spotkałem się z parawaningiem, ale prawda jest niestety smutna, że w Polsce nad morzem jest to przesada. Ciężko walczyć z tą "modą".

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci