Menu

KFK

kilka słów do kawy

Ile jest wart uśmiech dziecka?

lindeczek

Doskonale wiemy, że nie każde dziecko uśmiecha się równie często. Dzieciństwo, dla niektórych dzieci w Polsce nie tyle usłane jest różami ile kolcami. Dlatego raz na jakiś czas warto zastanowić się nad tym tematem. Zadać sobie pytanie co zrobiliśmy i jak często robimy coś, żeby jakiś dzieciak się uśmiechnął. To wbrew wszystkiemu dość proste zadanie, bo wcale nie wymaga tego, aby wydawać krocie, albo jakoś specjalnie się poświęcać. Czasem wystarczą małe sprawy, czasem wystarczy poświęcić dziecku trochę swojego czasu. Ale czy warto? Przecież tu chodzi tylko o uśmiech dziecka. Może znacznie bardziej ważne jest jego zdrowie, wychowanie i prawidłowy rozwój. ….no właśnie prawidłowy rozwój, zdrowie, wychowanie, czy może obejść się bez radości w życiu dziecka? Jestem pewien, że nie.

Jak można łatwo się domyślić każdy psycholog zgodzi się ze zdaniem, że „Śmiech i okazywana radość zbliżają ludzi do siebie, tworząc miły i przyjazny nastrój. Radosna atmosfera poprawia relacje z innymi ludźmi.” Podobnie ma się sprawa z śmiechem i radością w życiu dziecka. Wie o tym prawie każdy rodzic, ale niestety nie każde dziecko ma rodziców. Wiele z dzieci jest też postawiona w takich sytuacjach, które dla nie jednego dorosłego stanowiłyby wyzwanie. Czy zatem w takie dzieci nie zasługują już na radość i uśmiech? Jak wiele dzieci na świecie właśnie z takich powodów jest pozbawiona radości dzieciństwa? Te pytania wcale nie są nowe i tematy te najlepiej poruszył Roberto Benigni w swoim filmie „Życie jest piękne”. Film przedstawia historię ojca, który trafiając do faszystowskiego obozu koncentracyjnego podczas drugiej wojny światowej wraz ze swoim synem, przez cały czas oszukiwał swoje dziecko i chował je przed zbrodniarzami. Zamienił koszmar w zabawę, dzięki której chłopiec nie zdawał sobie sprawy z koszmarów rzeczywistości w jakiej się znalazł. Film znają chyba wszyscy... jeśli nie to polecam go obejrzeć, bo zdecydowanie warto go obejrzeć. Oczywiście, fabuła filmu odbiega od realiów, chwilami nawet bardzo. Ale z pewnością jego twórcy udało się przekazać jedną informację - dziecięcy uśmiech i radość dziecka warte są każdego wysiłku.

Historia pełna jest przykładów poświęceń na rzecz dzieci. Świat pełen jest akcji, czy wydarzeń, które kiedy o nich czytamy, albo oglądamy reportaże na ich temat, rozczulają nas dogłębnie. Jak na przykład BatKid z San Francisco, dla którego to zorganizowano dość sporą akcję, aby spełnić jego marzenie – zostania pomocnikiem Batmana. Nie słyszeliście o tej historii? To zachęcam do obejrzenia filmu poniżej.

Jednak tak spektakularnie spełniane są marzenia niewielu dzieci. ...ba niewielu, to wręcz dużo powiedziane. Czy zatem do wywołania uśmiechu na twarzy dziecka potrzebna jest, aż tak duża akcja. Czy aż tyle osób musi być zaangażowanych w to, aby dzieciak się uśmiechnął i miał trochę radochy? Skądże znowu. Jak napisałem wcześniej, wystarczy trochę się postarać, czasem potrzeba do tego samozaparcia, a czasem odpowiednich słów, albo wykrzesania z siebie tej odrobiny odwagi osobistej. Doskonałym przykładem tego, jest pewien „wujek”, który to wybrał się ze swoją siostrzenicą do kina na film „Kopciuszek”.
Miało to miejsce w miejscowości Florence (Alabama), gdzie Jesse Frank Nagy widząc jak bardzo zestresowana i zawstydzona była jego czteroletnia siostrzenica kiedy miała się wybrać do kina na film „Kopciuszek” w specjalnie na ten cel przygotowanej sukience księżniczki postanowił wesprzeć ją i ...też przebrał się za księżniczkę. Efekt – dziewczynka z uśmiechem i poszła do kina. Więcej o tej historii możecie poczytać tutaj (w języku angielskim), a poniżej zdjęcia wspaniałego wujka.

Sometimes you just have to be a princess.Going to see Cinderella !!Uncle of the year

Posted by Jesse Frank Nagy on 22 marca 2015

 

...ale ile wart jest uśmiech dziecka dla każdego z nas, tak na co dzień ?
Jak powiedział Lionel Messi (dla tych co nie wiedzą, to piłkarz znany z działalności dobroczynnej) w jednym z wywiadów: „Uśmiech dziecka wart jest więcej, niż wszystkie pieniądze na świecie” i większość z nas się z tym zgodzi. Jednak jak niewielu z nas robi coś w tej sprawie? No bądźmy szczerzy. Dbamy o uśmiechy i radość naszych dzieci i jest to stosunkowo łatwe. Ale jak często zdarza się nam zadbać o radość i uśmiech na twarzy dzieci, których nie widujemy na co dzień? Jak często robimy coś z myślą o  innych dzieciach? Czyżby zatem uśmiech dziecka był jednak mniej wart niż nasz czas? Czy zrobienie czasem głupoty i samemu poczuć się jak maluch, to za dużo? Przecież większość z nas ma w sobie dziecko, którym kiedyś było, czy się do tego przyznaje czy też nie. Taka jest prawda. Czy zatem przypadkiem nie jest tak, że nie starając się o dziecięce uśmiechy, nie staramy się o samych siebie? Nie wiem, to może wniosek trochę na wyrost, ale ...warto z pewnością warto się nad tym zastanowić. No i na pewno warto zrobić coś jeśli tylko nadarza się do tego okazja, żeby wywołać uśmiech na twarzy dziecka ...nawet tego schowanego głęboko w nas samych.

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci