Menu

KFK

kilka słów do kawy

Felietony

Ile jest wart uśmiech dziecka?

lindeczek

Doskonale wiemy, że nie każde dziecko uśmiecha się równie często. Dzieciństwo, dla niektórych dzieci w Polsce nie tyle usłane jest różami ile kolcami. Dlatego raz na jakiś czas warto zastanowić się nad tym tematem. Zadać sobie pytanie co zrobiliśmy i jak często robimy coś, żeby jakiś dzieciak się uśmiechnął. To wbrew wszystkiemu dość proste zadanie, bo wcale nie wymaga tego, aby wydawać krocie, albo jakoś specjalnie się poświęcać. Czasem wystarczą małe sprawy, czasem wystarczy poświęcić dziecku trochę swojego czasu. Ale czy warto? Przecież tu chodzi tylko o uśmiech dziecka. Może znacznie bardziej ważne jest jego zdrowie, wychowanie i prawidłowy rozwój. ….no właśnie prawidłowy rozwój, zdrowie, wychowanie, czy może obejść się bez radości w życiu dziecka? Jestem pewien, że nie.

Jak można łatwo się domyślić każdy psycholog zgodzi się ze zdaniem, że „Śmiech i okazywana radość zbliżają ludzi do siebie, tworząc miły i przyjazny nastrój. Radosna atmosfera poprawia relacje z innymi ludźmi.” Podobnie ma się sprawa z śmiechem i radością w życiu dziecka. Wie o tym prawie każdy rodzic, ale niestety nie każde dziecko ma rodziców. Wiele z dzieci jest też postawiona w takich sytuacjach, które dla nie jednego dorosłego stanowiłyby wyzwanie. Czy zatem w takie dzieci nie zasługują już na radość i uśmiech? Jak wiele dzieci na świecie właśnie z takich powodów jest pozbawiona radości dzieciństwa? Te pytania wcale nie są nowe i tematy te najlepiej poruszył Roberto Benigni w swoim filmie „Życie jest piękne”. Film przedstawia historię ojca, który trafiając do faszystowskiego obozu koncentracyjnego podczas drugiej wojny światowej wraz ze swoim synem, przez cały czas oszukiwał swoje dziecko i chował je przed zbrodniarzami. Zamienił koszmar w zabawę, dzięki której chłopiec nie zdawał sobie sprawy z koszmarów rzeczywistości w jakiej się znalazł. Film znają chyba wszyscy... jeśli nie to polecam go obejrzeć, bo zdecydowanie warto go obejrzeć. Oczywiście, fabuła filmu odbiega od realiów, chwilami nawet bardzo. Ale z pewnością jego twórcy udało się przekazać jedną informację - dziecięcy uśmiech i radość dziecka warte są każdego wysiłku.

Historia pełna jest przykładów poświęceń na rzecz dzieci. Świat pełen jest akcji, czy wydarzeń, które kiedy o nich czytamy, albo oglądamy reportaże na ich temat, rozczulają nas dogłębnie. Jak na przykład BatKid z San Francisco, dla którego to zorganizowano dość sporą akcję, aby spełnić jego marzenie – zostania pomocnikiem Batmana. Nie słyszeliście o tej historii? To zachęcam do obejrzenia filmu poniżej.

Jednak tak spektakularnie spełniane są marzenia niewielu dzieci. ...ba niewielu, to wręcz dużo powiedziane. Czy zatem do wywołania uśmiechu na twarzy dziecka potrzebna jest, aż tak duża akcja. Czy aż tyle osób musi być zaangażowanych w to, aby dzieciak się uśmiechnął i miał trochę radochy? Skądże znowu. Jak napisałem wcześniej, wystarczy trochę się postarać, czasem potrzeba do tego samozaparcia, a czasem odpowiednich słów, albo wykrzesania z siebie tej odrobiny odwagi osobistej. Doskonałym przykładem tego, jest pewien „wujek”, który to wybrał się ze swoją siostrzenicą do kina na film „Kopciuszek”.
Miało to miejsce w miejscowości Florence (Alabama), gdzie Jesse Frank Nagy widząc jak bardzo zestresowana i zawstydzona była jego czteroletnia siostrzenica kiedy miała się wybrać do kina na film „Kopciuszek” w specjalnie na ten cel przygotowanej sukience księżniczki postanowił wesprzeć ją i ...też przebrał się za księżniczkę. Efekt – dziewczynka z uśmiechem i poszła do kina. Więcej o tej historii możecie poczytać tutaj (w języku angielskim), a poniżej zdjęcia wspaniałego wujka.

Sometimes you just have to be a princess.Going to see Cinderella !!Uncle of the year

Posted by Jesse Frank Nagy on 22 marca 2015

 

...ale ile wart jest uśmiech dziecka dla każdego z nas, tak na co dzień ?
Jak powiedział Lionel Messi (dla tych co nie wiedzą, to piłkarz znany z działalności dobroczynnej) w jednym z wywiadów: „Uśmiech dziecka wart jest więcej, niż wszystkie pieniądze na świecie” i większość z nas się z tym zgodzi. Jednak jak niewielu z nas robi coś w tej sprawie? No bądźmy szczerzy. Dbamy o uśmiechy i radość naszych dzieci i jest to stosunkowo łatwe. Ale jak często zdarza się nam zadbać o radość i uśmiech na twarzy dzieci, których nie widujemy na co dzień? Jak często robimy coś z myślą o  innych dzieciach? Czyżby zatem uśmiech dziecka był jednak mniej wart niż nasz czas? Czy zrobienie czasem głupoty i samemu poczuć się jak maluch, to za dużo? Przecież większość z nas ma w sobie dziecko, którym kiedyś było, czy się do tego przyznaje czy też nie. Taka jest prawda. Czy zatem przypadkiem nie jest tak, że nie starając się o dziecięce uśmiechy, nie staramy się o samych siebie? Nie wiem, to może wniosek trochę na wyrost, ale ...warto z pewnością warto się nad tym zastanowić. No i na pewno warto zrobić coś jeśli tylko nadarza się do tego okazja, żeby wywołać uśmiech na twarzy dziecka ...nawet tego schowanego głęboko w nas samych.

W Polsce buduje się długo ...bardzo długo.

lindeczek

Wpis przeniesiony, pod nowy adres: W POLSCE BUDUJE SIĘ DŁUGO ...BARDZO DŁUGO

W Polsce buduje się długo ...bardzo długo. (na zdjęciu

Ostatnio zwrócił moją uwagę artykuł jaki znalazłem w serwisie Onet.pl pod tytułem: „Kompromitacja Polski. Budowa która trwa dłużej niż III RP.” (autor – Bartek Dajnowski). Autor opisuje w nim trwającą już ponad 30 lat budowę zbiornika w Świnnej Porębie, która to już nawet w Wikipedii ma swoją pozycję i jest w niej zapisane, że powinna zakończyć się do 2015 roku. Jak wiemy, mamy już 2016 rok i ...końca tej inwestycji nadal nie widać.

Postanowiłem zatem troszkę poszperać na temat czasu budowania i jak się okazuje to nawet Piramidę Cheopsa zbudowano szybciej, bo zajęło to Egipcjanom 20 lat. Pominę tu porównania kwestii technicznych związanych z różnicami poziomów w obu tych budowlach którym jak się obawiam polscy budowniczowie nie dorównali. Choć trzeba pamiętać, że oczywiście obie budowle, choć monumentalne to jednak znacznie się różnią.
Jednak podczas przeglądania informacji na temat najdłużej trwających inwestycji budowlanych w Polsce zaskoczył mnie fakt, że powyższy przykład wcale nie jest rekordzistą, choć zapewne ma swoje miejsce w tej niechlubnej czołówce.

Otóż jak zapewne większość Warszawiaków doskonale wie, to jedną z najdłuższych inwestycji w Polsce jest – budowa Metra w Warszawie, którego to plany powstały w 1925 roku, a pierwsze badania geologiczne związane z tą inwestycją miały miejsce już w 1927...

CIĄG DALSZY ZNAJDZIESZ POD NOWYM ADRESEM - KFK.PC.PL

 

...itd po miesiącach, latach, dziesięcioleciach już w 1995 oddano do użytku pierwszą z dwóch zakładanych początkowo linii metra. Drugą oddano już zaledwie 20 lat później w 2015 roku. Nie wiem jak inni do tego podchodzą, ale dla mnie fakt, że wybudowanie dwóch linii metra w naszej stolicy zajęło prawie sto lat jest przerażające!!! O czym przecież świadczy? Czyżby nie dało się tego zrobić w krótszym czasie? Sprawdziłem i jak się okazuje można było wybudować je znacznie szybciej i wcale nie chcę tu podawać za porównanie budowy metra w Dubaju, która zajęła niecałe 4 lata. Dlaczego zatem inwestycje budowlane w Polsce ciągną się przez dziesięciolecia?

Metro w Warszawie vs Metro w Dubaju - Najdłużej budowane inwestycje w Polsce

Pytam o to, bo te dwa przykłady jak już wcześniej napisałem nie są wyjątkami. Wystarczy zerknąć na krótką galerię zdjęć z przykładami takich „wiekowych budowli” w naszym kraju, jaką kilka lat temu zaprezentowała Gazeta Wyborcza - „Najdłużej trwające inwestycje w Polsce. Budują 40 lat, a końca nie widać!” Zresztą jestem pewien, że każdy kto to czyta mógłby podać przykład takiej „niekończącej się budowli” z własnej okolicy, prawda?
Doskonałym przykładem takiej niekończącej się budowy jest „Szkieletor” z Krakowa, budynek, który miał stać się Krakowską siedzibą NOT (Naczelnej Organizacji Technicznej) ...do dziś nie został ukończony, i co ciekawe posiada nawet swój opis na Wikipedii. Trudno się nie zgodzić, że to już jest swego rodzaju „osiągnięciem”. Wątpię jednak, aby można było być z tego dumnym. Choć, są już informacje, że ów „Szkieletor” pod koniec 2017 roku zamieni się w pełnowartościowy budynek i zostanie oddany do użytkowania.

Przyznam, że im dalej szperałem tym bardziej ta sprawa wydaje się być interesującą, bo przecież na całym świecie polscy specjaliści i inżynierowie budowlani, ba nawet architekci, są cenionymi pracownikami właśnie dlatego, że potrafią zbudować coś szybciej i lepiej niż inni. Zresztą wystarczy spojrzeć na nasze własne podwórko. Przecież dlaczego na ten przykład centra handlowe stawiane są w kilka miesięcy, ale już budowa szpitala zajmuje kilkadziesiąt lat? Co jest powodem, że inwestycje budowlane ministerstw naszego kraju mogą być porównywane do budowania katedry Sagrada Familia w Barcelonie? Nie chcę tu siać jakichś spiskowych teorii, ani oskarżać kogoś personalnie, ale przecież Koloseum w starożytnym Rzymie postawiono w 10 lat, a w Polsce są budynki, które buduje się znacznie dłużej, jak chociażby Teatr Wielki Opery i Baletu w Katowicach... który nadal pozostaje w sferze planów i uznawany jest za najdłużej budowany teatr muzyczny w Polsce.

Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi vs Sagrada Familia w Barcelonie - Najdłużej budowane inwestycje w Polsce

Ja oczywiście rozumiem, że powody mogą być najróżniejsze, że przyczyną mogą być problemy finansowe, albo techniczne ...ale na serio? Rzymianie setki lat temu budowali szybciej, ...ba jak wspomniałem, Egipcjanie tysiące lat temu budowali bardziej okazałe budowle i też dużo szybciej. Nic dziwnego, że podczas ostatniej kampanii wyborczej PO, tak łatwo obaliło hasło „Polska w ruinie”, bo przecież jest cały czas w budowie, wręcz ...niekończącej się budowie. Przypomnę, że przez ostatnie „iks” lat rządów PO – PSL było mnóstwo debat na tematy, jak je nazwę „z dupą związane” (aborcja, in-vitro, związki partnerskie) i co najgorsze w większości z nich nasi politycy nie doszli do żadnego konsensusu i nadal jesteśmy postrzegani za państwo pełne zabobonów i nietolerancji. To wcale nie jest śmieszne, wystarczy spojrzeć na fakty. Przecież politycy, którzy brali udział w dyskusjach o aborcji w zdecydowanej większości należą do pokolenia które to właśnie z tych zabiegów korzystało najchętniej. Za czasów ich młodości „skrobanki” były legalne i wręcz masowo wykonywane w państwowych szpitalach (za czasów ówczesnego PRL-u). Zaznaczę, że to tylko jeden przykład zakłamania posłów i senatorów biorących udział w tych dyskusjach, które zmarnowały ich czas i tym samym nasze pieniądze.

Zbiornik w Świnnej Porębie vs Piramida Cheopsa - Najdłużej budowane inwestycje w Polsce

Zastanawiające jest w takim razie jedno – kiedy ktoś pójdzie po rozum do głowy i zacznie wyciągać konsekwencje względem tych nieudolnych osób, które przyczyniają się do tego, że nasz kraj ma obecnie bardziej zacofane prawo, niż miało to miejsce jeszcze 30 lat temu, że skarb państwa traci na inwestycjach trwających dziesięciolecia, że zamiast przeznaczać środki budżetu państwa na konieczne i niezbędne inwestycje wydaje się je na, np. zakup nowych limuzyn dla rządu, gdzie o ile mnie pamięć nie myli to zaledwie w ubiegłym roku Rząd kupował 100 samochodów... Dlaczego w sejmie posłowie dyskutują bezproduktywnie (bo jak inaczej to nazwać, skoro nic takie dysputy nie zmieniają?) na najróżniejsze tematy, ale pomijają te istotne dla naszej gospodarki? Dlaczego inwestorzy zagraniczni, są lepiej traktowani od polskich przedsiębiorców? Dlaczego nikt nic z tym nie robi? Czy tylko mi nasuwa się myśl, że to wręcz jawne działania na niekorzyść Polski i Polaków?

Zresztą każdy dobrze wie, że wymieniać przykłady można by jeszcze bardzo długo. Mógłbym zadać jeszcze setki podobnych pytań, ale to przecież nie chodzi o wyliczanki, ile o to, aby w końcu ludzie podejmujący się funkcji społecznych i zajmujący poważne stanowiska w Rządzie zaczęli brać odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Aby zaczęli być z nich rozliczani i ponosili konsekwencje swoich błędów, bo może dzięki temu zaczną myśleć i działać na korzyść Polskiej gospodarki, a nie przeciwnie. Nie widzę innego rozwiązania obecnego stanu w naszym kraju, ale jeśli ktoś ma inny (może lepszy) pomysł to zachęcam do podawania przykładów w komentarzach.

 

Wątpliwości przy miłości

lindeczek

Wątpliwości przy miłości (wątpliwości w związku) - porady. Cytat z Williama Szekspira - „Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać. Dlatego, że lękamy się spróbować.”

Co roku w okolicach święta zakochanych, czyli Walentynek przyglądam się ludziom z zainteresowaniem. Samo to święto dla mnie nie jest jakimś wielkim wydarzeniem, bo przecież bliskim i tym których się kocha miłość okazuje się bez konieczności jakiejś specjalnej okazji, bo przecież samo to uczucie już jest do tego okazją. Ale przyglądając się innym zauważam, że jednak są i tacy, dla których to właśnie święto jest swego rodzaju wymówką do tego, aby okazać swoje uczucia. Jest to oczywiście śmieszne, ale również prawdziwe, że wstydzimy się własnych uczuć przed najbliższymi. Głupota, prawda? ...ale cóż łatwiej jest to stwierdzić, niż podejść do żony, czy męża, przytulić i powiedzieć - Kocham cię. Rozejrzyjcie się i sami zobaczycie, że tak właśnie jest. Można się bronić powiedzeniem, które kiedyś zasłyszałem, że jakoby: „Związek niszczy miłość” ...hmm może i będąc nastolatkiem, albo niedojrzałym emocjonalnie mógłbym się z tym zgodzić, ale dziś mogę powiedzieć, że miłość to wyjątkowe uczucie, które z czasem ewoluuje jednocześnie pozostając bez zmian. Ewoluuje, bo my się zmieniamy i zmienia się obiekt naszych uczuć, ale jednocześnie pozostaje bez zmian, bo przecież nadal ...kochamy.

Miłość to stan o którym pisali i mówili chyba wszyscy poeci, pisarze, filozofowie... Każdy ma w tej kwestii swoje zdanie i swoje odczucia, jednak jedno jest pewne i każdy się z tym zgodzi, że „Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.” - to taka ogólna prawda. To trochę tak jakby powiedzieć, że każdy z nas się urodził, każdy bez wyjątku. Tak też jest z tą prawdą o miłości, którą wypowiedział głośno Paulo Coelho. Nie ma powodów dla których się kogoś kocha. Jeśli ktoś uważa inaczej i ma na to jakieś argumenty to bardzo proszę podać je w komentarzach, bo zarówno ja jak i inni czytelnicy z chęcią poznają takie zdanie.

...no ale miłość, miłością i można by napisać na ten temat całe oceany słów, natomiast życie stawia przed nami swego rodzaju konieczność sformalizowania tego uczucia, aby zapoczątkować związek, małżeństwo jakkolwiek by to nie nazwać każdy zapewne wie co mam na myśli. Wówczas z czasem zaczynają się pojawiać wątpliwości, czy to nadal miłość, czy może już tylko przyzwyczajenie, albo po prostu małżeństwo... Oczywiście nie każdego dopadają takie właśnie wątpliwości, ale jak zauważam, wątpliwości w tej materii dotyczą bardzo wielu ludzi. Można by rzec, że praktycznie każdego. Mało tego, bo wielu jest podobnego zdania do tego zapisanego przez Carlos'a Ruiz Zafón w książce „Cień wiatru”, że niby: „W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.” ...serio? To ten pan w ogóle kochał? Był kiedykolwiek w prawdziwym związku? Chwilami irytują mnie właśnie tacy „mędrcy” gadający pierdoły o utopijnych rozwiązaniach. Życie jest trochę bardziej skomplikowane, niż idealny wzorzec według którego słońce wstaje rano, myjemy się, sramy, jemy śniadanie, dajemy kochanej żonie całuska i jedziemy do pracy, itd... Czasami tak właśnie jest, ale przecież nie zawsze. Czasem mamy zatwardzenie, albo po prostu budzimy się z kiepskim nastrojem. Wątpliwości to naturalna rzecz. Każdy kto myśli miewa wątpliwości w najróżniejszych sprawach (a zakładam, że dotyczy to każdego człowieka – choć chwilami też w to wątpię). Ważniejsze jest to co z owymi myślami i wątpliwościami zrobimy. Jak powiedział William Szekspir - „Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać. Dlatego, że lękamy się spróbować.” Absolutnie zgadzam się z tym zdaniem, często to właśnie takie wątpliwości, są przyczyną zakończenia związku, abo czegoś dobrego w naszym życiu. Ja zwykle komuś kto ma jakieś wątpliwości w jakimkolwiek temacie doradzam (o ile w ogóle to robię), żeby postępował tak jak robił to wcześniej. Jeśli zacząłeś coś, będąc pewnym, że tego chcesz – bądź konsekwentny i nie kończ zanim nie będziesz mieć pewności, że tego właśnie chcesz.

To bardzo ważne w dzisiejszych czasach, bo wiele małżeństw zmuszanych jest do funkcjonowania na odległość, wiele miłości dzielą olbrzymie odległości, itp... To tym bardziej sprzyja pojawianiu się wątpliwości. Ba, wtedy dopiero zaczynają się pojawiać porady od „życzliwych” ...że zrób to, albo tamto. Lubicie słuchać takich doradców? Skoro tak, to mam dla was kilka porad. Dla wszystkich zakochanych, do wszystkich będących w związku i mających wątpliwości - pamiętajcie:

Po pierwsze (i najważniejsze)

Sami podjęliście decyzję o tym, żeby z kimś być, więc miejcie też odwagę – sami podejmijcie decyzję czy pozostać w tym związku, czy go zakończyć. Ta decyzja będzie mieć wpływ na wasze późniejsze życie – nie pozwólcie, aby ktoś inny miał na to wpływ.

Po drugie

Miłość karmi się sama i sama o siebie zadba. Natomiast związek oparty na miłości to już swego rodzaju ogród w którym posadziliście ten wspaniały kwiat miłości  i jest pięknym podziwianym zakątkiem. Jeśli jednak przestaniecie go pielęgnować zapominając o tym wspaniałym kwiecie który dodaje uroku temu ogrodowi zajmując się innymi grządkami codziennego życia to najzwyczajniej w świecie - uschnie i ją stracicie. Wtedy albo będzie się wam chciało ją posadzić od nowa i dbać o nią, albo pozostanie wam ogródek warzywny. 

Po trzecie

Pogódźcie się z tym, że jesteście myślącymi istotami i macie czasem wątpliwości w najróżniejszych tematach. Wątpliwości względem uczuć w związku to normalna sprawa, bo gdyby nie one to prędzej czy później wasze uczucie stało by się nudne, codzienne. Przestalibyście zwracać uwagę na to, co czujecie i przestałoby mieć ono dla was jakiekolwiek znaczenie.

 

Postępując według tych porad z pewnością z wolna zaczniecie żyć w zgodzie z samymi sobą i akceptować fakt, że jesteście ludźmi, że kochacie i jesteście kochani, że życie czasem utrudnia wam radość z tego uczucia. Z czasem też nauczycie się w jaki sposób dbać o siebie i swoją drugą połowę. Jak budować szczęśliwy związek. Jak dbać o swoje uczucia i jak pozbawić się owych wątpliwości, lub mówiąc inaczej jak sobie z nimi radzić.

Ważne jest i muszę to zaznaczyć, że oczywiście porady te nie odnoszą się do osób mających wątpliwości, czy kogoś zostawić, bo ów ktoś ich poniewiera, bije, poniża, czy też źle traktuje w taki lub inny sposób – wówczas wybór jest oczywisty i takie osoby powinny zacząć coś robić w związku ze swoją samooceną i ...najpierw nauczyć się kochać samych siebie zanim zaczną obdarzać tym uczuciem kogokolwiek innego.


Porno na raty ...czyli kultura

lindeczek

Porno na raty... czyli kultura (zdjęcie: KAZ Vorpal Ostatnio wielkim zainteresowaniem cieszy się bulwersujący temat sztuki teatralnej Teatru Polskiego we Wrocławiu pt.: „Śmierć i dziewczyna”. Śmiem twierdzić, że tak wielkim zainteresowaniem teatr w Polsce nie cieszył się od dziesiątek lat. Dobrze zatem się stało, bo po pierwsze ludzie przypomną sobie o tym, żeby przynajmniej od czasu do czasu wybrać się do tegoż wspaniałego przybytku kultury i sztuki. Zaczęli rozmawiać na tematy odmienne od tego, że ten albo tamten nie zasługuje na pomoc i wpuszczenie go do naszego kraju (jakby katolikom w ogóle na takie tematy wypadało dyskutować). Mam też nadzieję, że pozwoli to też ukrócić jałowe dyskursy na temat polityki, których chyba zdecydowana większość z Polaków ma już serdecznie dość (bo przecież politycy wybrani w wyborach, ergo urzędnicy powinni robić co do nich należy, a nie pi... tolić głodne kawałki). Ciekawe jest jednak, że wszyscy ci ludzie zainteresowali się teatrem nie z powodu wyśmienitej gry aktorskiej, czy oryginalności w przedstawieniu sztuki, lub jakiegoś wizjonerstwa reżysera ...ale z powodu gołej dupy i aktów pornografii na scenie. Cóż, jak to się mawia w show biznesie: w dzisiejszych czasach, lepiej żeby mówili źle, niż wcale. Ważne żeby mówili, bo rodzi to nadzieję, że ludzie znów zaczną chodzić na sztuki teatralne. Przecież jeśli nie, to aktorzy teatralni będą zmuszeni do tego, aby robić cokolwiek, żeby zaczęło się im opłacać wystawianie sztuki. Przyznam, że mnie nie cieszy wizja oglądania spektakli na raty, w odcinkach, w formie takich krótkich serii, albo tylko tych co to są lubiane i doskonale znane. Tak jak niektóre filmy produkuje się w częściach, bo dzięki temu można na nich więcej zarobić, tak wkrótce teatry i opery będą zmuszone do stosowania podobnych praktyk, aby podnieść rentowność. Zresztą to wyjątkowo nieodpowiednie pojęcie względem sztuki i kultury – rentowność, albo w ogóle ekonomia, bo przecież jak wiemy zdecydowana większość uznanych utworów literackich, czy teatralnych zdobyła sławę i uznanie na długo po śmierci swoich autorów. Mógłbym wyliczać tu godzinami przykłady arcydzieł, które zostały „odkryte”, w znaczeniu zdobyły uznanie, dziesiątki lat po powstaniu, czy pierwszym wydaniu. Tak to już jest, że działania wielkich tego świata jest absolutnie nie zrozumiała dla większości ludzi żyjących w ich czasach. Dopiero ich dzieci, a czasem dopiero wnuki są w stanie dostrzec promyk geniuszu ludzi, którzy przez własnych rodziców uznawani byli za wariatów, niesfornych czy nieprzystosowanych do życia. Ta reguła jest wręcz ogólnie obecna w zdecydowanej większości biografii poetów, pisarzy, malarzy, ...w ogóle twórców (i nie tylko twórców sztuki, ale też i wynalazców). Wystarczy poczytać i poznać historie ich życia, aby zdać sobie sprawę z tego jak wiele musieli znosić. 

Piersi podnoszą sprzedaż i każdy o tym wie.

Czy zatem w dzisiejszych czasach, kiedy to zdecydowana większość ludzi umie czytać, kiedy olbrzymi odsetek społeczeństwa, ma świadomość tego jak ważna jest wolność słowa, kiedy większość z rządzących zdaje sobie sprawę z tego jak ważna jest kultura (bo bez niej bylibyśmy zwierzętami)... Czy w takich czasach będziemy pozwalać na to, aby artyści głodowali, czy też starali się być rentowni, czy też byli pilnowani przez urzędników pod kontem tego co im wolno, a czego nie? Serio? Pytam o to, bo tak właśnie się dzieje. Do tego doprowadzamy, że teatry dobierając repertuar zmuszone są rozpatrywać sztuki pod kontem tego „czy się sprzedają”. Skąd zatem zdziwienie, że na scenie teatru pojawi się wątek pornograficzny? Każdy (nawet mało rozgarnięty redaktor naczelny, czy początkujący biznesmen) doskonale wie, że z „gołą dupą”, albo „kawałkiem cycka” nawet kiepski towar szybciej się sprzeda, niż jakikolwiek inny (no chyba, że z większym cyckiem na etykiecie). Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale taka jest prawda i jak dla mnie względem sztuki jest to już mniej zabawne.

Bardzo śmiesznym jest za to fakt, że oczywiście z powodu tysięcy apeli przeciwko „pornografii w teatrze” w sprawie zaczęli się wypowiadać również politycy, w najróżniejszy sposób i prezentując różnorakie stanowiska w tej sprawie. No i bardzo dobrze. Choć szkoda, że właśnie z takiego powodu, a nie innego ale ważne, że jednak znów mówią o teatrze. Rodzi to przecież nadzieję, że znów zaczną chodzić na sztuki teatralne, a nie tylko na rauty, spotkania i obiadki (wiadomo gdzie kiedyś). Ale jak wspomniałem politycy chcąc przypodobać się konkretnej grupie wyborców plotą odpowiednie banały. Jedni mniejsze, inni większe. ...bo cóż tak po prawdzie mogą powiedzieć? Gołe dupy i pornografia jest dziś dostępna na każdym kroku, w każdym sklepie jest jakaś (zachęcam do sprawdzenia), a jak któryś pan (czy pani) ma ochotę to może się wybrać do stosownego klubu i napatrzeć się do woli. Niestety jednak dla wielu z tych polityków wypowiadanie tych większych banialuk zdemaskowało ich stan niskiego „wyjątkowego” poziomu intelektualnego. Rozśmieszyła mnie zwłaszcza wypowiedź Ministra Kultury, który przedstawił swój sprzeciw i jak to powiedział: „...za pieniądze publiczne pornografii w polskich teatrach nie będzie”. Dlaczego mnie rozśmieszyła? Bo świadczy to o jego niewiedzy w temacie teatru i kultury ogólnie. Polecałbym zatem, aby pani Premier Szydło co i szybciej na tej posadzie obsadziła kogoś bardziej kompetentnego, bo ewidentnie pan Piotr Gliński na teatrze zna się tyle co nic. Zresztą w ogóle polecałbym jej branie przykładu z premiera Kanady i stworzenie rządu z osób kompetentnych zamiast mianować ministrami polityków, którzy nie mają pojęcia czym się zajmują (no ale to już inny temat i może jeszcze kiedyś go poruszę, ale nie teraz o tym mowa).

Teraz mówię o tym, że w sumie działania Teatru Polskiego we Wrocławiu mogą wyjść tylko na dobre zarówno jemu, jak i innym teatrom w Polsce. Przecież w zdobywaniu środków na sztukę jest tak wiele ograniczeń, że dodawanie kolejnych takich jak ograniczanie sztuki to już zdecydowana przesada. Tu nawet nie chodzi o cenzurę, tylko o to, że gdyby „przepowiednia” Ministra Kultury miała się spełnić to świadczyłoby o tym, że sztuka w Polsce zostanie okrojona o pewien znaczny dość dział jakim jest „akt” ...bo kultura od wieków zajmowała się przedstawianiem nagości i odkrywaniem swego rodzaju tematów tabu. Najwidoczniej z tego założenia też wyszli marketingowcy Teatru Polskiego we Wrocławiu i słusznie, bo z pewnością bilety na tę sztukę mają wyprzedane na najbliższych kilka miesięcy i jak się domyślam, właśnie zastanawiają się nad tym, czy może przedłużyć czas wystawiania tej sztuki, bo pomoże to w rozwoju teatru. Tak, dokładnie. Jak się okazuje goła dupa pomaga aktorom …i nie jest to żadnym nowum, bo historii znane są przypadki, kiedy to dzięki pocałunkom na scenie, większym dekoltom u aktorek lub też innej „goliźnie” teatry unikały zamknięcia. Zresztą wszelkiego rodzaju tematy tabu od dziesiątek lat były swego rodzaju karmą dla sztuki, bo pozwalały artystom przeciwstawiać się swego rodzaju nieprawidłowościom w otaczającym ich świecie. To dzięki temu właśnie, dziś nasze dzieci w szkołach uczone są o antykoncepcji (a nie mnożą się jak króliki), to dzięki sztuce zaczęto poruszać temat przemocy w rodzinie, ...a to zaledwie dwa z tych najświeższych tematów tabu jakie właśnie sztuka stara się przełamać. Uprzedzę, że wątek pornograficzny jest przecież absolutnie uzasadniony w tej sztuce i porusza właśnie tematy o jakich przeciętny Kowalski (w tym zapewne też i pan minister) nie przepada rozmawiać. Zresztą po ostatnich wydarzeniach związanych z TVP.info jakich dopuścił się Pan Minister ewidentnie jest to niewłaściwa osoba na takie stanowisko. Dlaczego? Pominąwszy fakt „niefortunnej” wypowiedzi obecnego Ministra Kultury na temat sztuki „Śmierć i dziewczyna” z Teatru Polskiego we Wrocławiu wystarczy zastanowić się nad jednym – czy odpowiednia osoba na stanowisku Ministra Kultury miałaby problem z tym, aby przeprowadzić rozmowę na poziomie, nawet z wyjątkowo „niesforną” dziennikarką, czy też taki Minister Kultury musiałby korzystać z koneksji, aby „pozbyć” się jej z telewizji, aby wystraszyć kolejnych „mało posłusznych dziennikarzy”? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. Ja tylko podpowiem, że już kiedyś mieliśmy przykłady zastraszania dziennikarzy i komików. ...ba tych pierwszych całkiem nawet niedawno (wystarczy poszperać w sieci).

Ewidentnie ostatnimi czasy kultura w Polsce to taka swojego rodzaju – pornografia na raty w oprawie komicznej. Dlaczego? Już wyjaśniam. Otóż „goła dupa” już była, żarcik też zatem teraz kolejny akt, więc teraz  oczekiwałbym, aby prezes TVP wyszperał jakąś właśnie pornografię – bo przecież będzie raczej musiał uzasadnić swoje poczynania. Zasadniczo powinien. ...i cały świat będzie mieć ubaw z Polaków, którzy zdrowaśki odprawiają przed Teatrem „...co to w nim gołe dupy” i Ministrem od tych teatrów, co to na sztuce się nie zna i straszy dziennikarzy i prezesem telewizji który skacze tak wysoko jak mu każą. Przecież pani Karolina Lewicka z pewnością dostanie nie jedną ofertę pracy (zapewne bardziej lukratywną, niż praca w TVP), a smrodek wokół kultury w Polsce pozostanie. Będzie zaledwie ciut mniejszy jeśli informacje podane przez press.pl o zawieszeniu dziennikarki TVP.info, okazałyby się fałszywymi... Tak, czy inaczej cała ta historia jest dostatecznie bulwersująca, by wystawić Polsce złe świadectwo.

p.s.Ciekawi mnie tylko co też innego się święci, że takie tematy są poruszane i to tak głośno, bo prędzej czy później wyjdzie to na jaw, a cała sprawa jest wręcz groteskowa i idealnie nadaje się na swego rodzaju „zasłonę dymną”.

Czy on/ona cię zdradza? Sprawdź to...

lindeczek

Zdrada nie zaczyna się od tego, że się z kimś prześpisz.

Każdemu kto jest w związku z pewnością zdarzyło się zastanawiać, czy ta druga strona jest nam wierna, czy to właściwy wybór. Będąc w związku staramy się, aby był on jak najbardziej wyjątkowy i uczciwy. Nikt przecież nikogo nie zmusza do oszukiwania, a jednak tak się dzieje. Jakie mechanizmy popychają nas do zdrady, albo też do tego, że zostajemy zdradzeni? Otóż jak się okazuje zdrada to nie tylko przespanie się z kimś, to nie tylko flirty i romanse. Proces zdrady zaczyna się znacznie wcześniej i możemy się przed nim uchronić. Możemy dostrzec symptomy bycia zdradzanym i uchronić się przed tym......

DALSZY CIĄG ZNAJDZIESZ TU: 
CZY ON/ONA CIĘ ZDRADZA? SPRAWDŹ TO...

 

 

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci