Menu

KFK

kilka słów do kawy

Uchodźcy, czyli manipulowanie Polakami

lindeczek

Tak, też napiszę o tym o czym teraz rozmawiają wszyscy i wszędzie, czyli o temacie uchodźców. Każdy mądry i każdy ma rację w tym temacie. Setki artykułów, postów, zdjęć i wypowiedzi. Chwilami, aż trudno się w tym połapać... ale wystarczy się zastanowić i cała sprawa nabiera jasności i staje się absolutnie klarowną.

Status uchodźcy w Polsce - Kto jest uchodźcą?

Zacznę od chyba najważniejszego w tym całym zamieszaniu, a o czym zdecydowana większość ludzi zapomina mianowicie o tym, że w roku 2003, czyli już 12 lat temu odbyło się w Polsce referendum w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wówczas głosowało prawie 60% Polaków i ponad 70% z nich zagłosowało za tym, żeby Polska weszła do Unii Europejskiej. Zdecydowana większość wówczas miała na myśli dopłaty z UE, otwarcie granic ...ba już wówczas spora część z głosujących myślała o wyjeździe za granicę w celach zarobkowych, lub emigracyjnych. Ale jakoś nikomu wówczas nie przyszło do głowy zastanowić się nad tym, że przystępując do Unii Europejskiej Polska będzie zmuszona (tak to odpowiednie słowo) do przyjęcia praw obowiązujących w całej Unii, że tak jak inne kraje Unii będzie musiała przyjmować uchodźców i wspierać kraje słabsze gospodarczo, czy też wpłacać pieniądze do wspólnej kasy Unijnej. ...cóż dziś kochani rodacy obudziliście się z łapą umazaną moczem po same pachy. Podobnie zresztą, jak inne kraje Unii, bo to nie podoba się tak samo nam, jak i Niemcom, Francuzom, czy Anglikom. ...ba oni już wcześniej zaczęli bić na alarm kiedy zalała ich fala Polaków wyjeżdżających za chlebem i odbierających im pracę. Cóż jednak mogli zrobić? Nic. Mleko już się wylało i pozostało im tylko wymyślić co z tym fantem zrobić. Dlatego też dzięki pewnym obietnicom (mało wygodnym dla Polaków na emigracji) fotel szefa parlamentu europejskiego objął Donald Tusk. Ale ja nie o tym, chciałem tylko przypomnieć, że zgodę na przyjęcie uchodźców wyraziliście już lata temu i dziś możemy tylko starać się wymyślić co z tym „fantem” zrobić. Serio, bo skoro to parlament europejski wyraził zgodę na to, że państwa Unii przyjmą uchodźców (parlament, którego szefem jest Polak), to my jako państwo członkowskie możemy teraz tylko wymyślić co z tym zrobić. Przypomnę, że podobnie mieli Niemcy, czy Anglicy kiedy miotali się w sprawie masy polskich emigrantów. ...i to na tyle całej gadki, bo tu już nic dodać, ani ująć. Możemy sobie chcieć, albo nie chcieć – decyzja już zapadła.

Ale czy tak na prawdę owi uchodźcy będą stanowić dla nas problem? No sami się zastanówcie. Skoro z naszego kraju uciekają nasi rodacy, bo mają dość bycia traktowani w taki sposób przez nasz rząd to jak sądzicie ile czasu wytrzymają u nas ci uchodźcy, którzy z czasem nabędą praw obywateli Unii Europejskiej i będą mogli wyjechać do Niemiec, Francji, czy Anglii? No właśnie, zatem jak widać ta dyskusja o tym, czy przyjąć uchodźców, czy też ich nie przyjmować, jest w sumie dość jałową i nic nie wnoszącą. Teraz powinna trwać dyskusja na temat tego, co z nimi zrobić, gdzie ich zasiedlić (a przypomnę nasz kraj pełen jest wyludnionych miast i miasteczek), jakie powinni dostać zasiłki i czy przypadkiem właśnie dzięki temu będzie szansa na to, żeby podnieść kwoty zasiłków dla biedniejszych Polaków. ...bo mam nadzieję, że nie daliście wiary w te pierdoły jakie można znaleźć na Facebooku i na innych nic nie wartych stronach, że nagle uchodźcy zaczną dostawać po ileś tam tysięcy euro miesięcznie. Zapewniam, że jest to kłamstwo gigantyczne i moim skromnym zdaniem ktoś (czyt. prokuratura) powinien się w końcu zająć stronami publikującymi takie przekłamane informacje, bo jest to jawne i celowe wprowadzanie w błąd. Nie wierzycie? Wystarczy przeczytać oficjalny dokument „Status uchodźcy w Polsce” – jest tam jasno i wyraźnie określone, jakie uchodźca w Polsce otrzymuje prawa, ewentualne zasiłki i wsparcie finansowe (jest też wzmianka o „paszporcie genewskim” i możliwości wyjazdu za granicę). Jest tam też określone kto jest i może starać się o takowy status, a kto nie ma na to najmniejszych szans. Ergo taka rodzina uchodźców będzie mieć to samo co biedne rodziny w Polsce i będzie podlegać tym samym prawom, a jak to wygląda sami wiecie, więc łatwo wysnuć jeden prosty wniosek, że nasz kraj będzie dla nich tylko "stacją przesiadkową". Skąd zatem to całe zamieszanie? Co ma na celu ten rwetes na temat uchodźców?

No właśnie – tu trafiam do sedna tego o czym chcę napisać, bo jeśli ktoś czytał uważnie wcześniej to wie, że sprawa uchodźców jest zasadniczo przesądzoną i możemy sobie na ten temat gadać jak przekupki na straganie, bo i tak nic z tego gadania nie wyniknie. Dlaczego zatem jest taki szum w sieci i w mediach na ten temat? Oczywiście każdy pomyślał o tym samym: „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.” No właśnie w pewnym sensie tak, aczkolwiek nie tak jak możecie sądzić, bo nie dotyczy to pieniędzy jakie uchodźcy dostaną, albo nie, bo we wspomnianym powyżej „Statusie uchodźcy w Polsce” ta kwestia jest jasno i wyraźnie określona. Zatem o jakie pieniądze chodzi – o wasze drodzy rodacy, a dokładniej o wasze zainteresowanie. Przecież w tym roku mamy mieć wybory parlamentarne. Zatem partie walczą o wasze głosy już teraz. To dlatego pojawiają się głosy, że jesteś za tym, żeby przyjąć uchodźców to jesteś lewakiem, a jak nie chcesz ich tu to jesteś prawicowcem. Takie za przeproszeniem sranie w banie, bo jak wcześniej napisałem, możecie sobie chcieć, albo nie chcieć, bo tę decyzję już dawno podjęto. Tu chodzi o to, żebyście określali swoje stanowisko, bo to pomaga partiom startującym w zbliżających się wyborach na określenie stanowiska i zbadanie waszej opinii. Mówiąc innymi słowy – manipulują nami Polakami jak im się żywnie podoba, a my jak te owieczki to w jedną, to w drugą stronę biegamy. Tak jak nam zaszczekają. To taka mała wojna troli internetowych, którzy mają za zadanie podzielić Polaków jak tylko się da, najlepiej na dwa zdecydowane obozy, bo wiodącym partiom daje to największe szanse na wygranie wyborów (zdobycie większej ilości mandatów).

Ale to nie jest wszystko, bo z całego tego zamieszania obecnie rządzący wyciągają jeszcze jedną i to całkiem sporą korzyść. Cały naród skupiony jest na sprawie uchodźców i nikogo nie obchodzi to czym w chwili obecnej zajmuje się sejm i senat. Czym oni zajmują się w tej chwili, może ktoś z czytelników pochwali się zimną krwią, podzielnością uwagi, czy też po prostu wiedzą na ten temat? Jeśli nikt, to polecam sobie zerknąć na stronę sejm.gov.pl i tam poszperać za takimi informacjami, bo są i to dokładniej podane niż jakikolwiek magazyn, czy dziennik byłby w stanie to zrobić...

Przyznam, że nie chce mi się dalej pisać, bo po pierwsze temat ten już jest na tyle przegadany, że szkoda słów, a po drugie jak znam życie to zaraz ktoś w komentarzach określi mnie, że jestem lewak, prawicowiec, albo inny patałach, czy paranoik szukający teorii spiskowych – otóż nie. Po moim ojcu odziedziczyłem kilka rzeczy, ale istotną jest tu jedna z nich: nieufność i niechęć do organizacji politycznych.

Jednak mam nadzieję, że teraz już choć trochę rozumiecie, jak bardzo manipuluje się obecnie Polakami. To wcale nie jest tak skomplikowane i trudne do zaobserwowania. Zresztą nikt nie musi mi wierzyć na słowo, polecam po prostu czytać wszystkie informacje, ale i też weryfikować je na tyle na ile jest to możliwym i co najważniejsze – starać się zachować trzeźwość myślenia i choć starać się być obiektywnym, bo jeśli dacie ponieść się emocjom – to już zostaliście zmanipulowani.


Jedzenie astronautów z kosmicznej uprawy.

lindeczek

Zdjęcie poniżej przedstawia specjalny moduł stacji kosmicznej w którym znajduje się ogródek do uprawy roślin. ...i właśnie w tym roku po raz pierwszy astronauci zjedli warzywa z własnej uprawy, z tego "ogródka".
Smacznego!

 

Parawaning, czyli ograniczenia.

lindeczek

Grafika - Paweł Dunal, 10.08.2015Słynny już „parawaning” to zjawisko, znane od dłuższego czasu i popularne na całym świecie. Tak dokładnie. Ludzie na całym świecie korzystają z parawanów plażowych (ang. „windbreak”). Choć faktycznie nasilenie korzystania z parawanów na polskich plażach w tym roku może swobodnie konkurować ze słowem szaleństwo. Wystarczy przejrzeć hashtag #parawaning na twiterze. Możemy być „dumni”, bo jest to kolejny stricte polski tag w sieci. Kolejne „ing” w polskim wykonaniu. Brawo Polacy (tu aż się ciśnie na usta „buracy”).  Wystarczy przeczytać komentarze i zobaczyć zdjęcia, lub memy których pełno jest w sieci. Zgadzam się z tym, że Polska parawaningiem stoi...".
...no ale. Jak już wspomniałem na całym świecie korzysta się z parawanów na plażach, choć częściej z parasoli, które to są znacznie przydatniejszymi, bo dają cień. Cień który na pełnej słońca plaży zdecydowanie się przydaje. Dlatego też, bardzo często prywatne strzeżone plaże pełne są poustawianych w rzędach parasoli, bądź koszy. Niestety za taki plażowy luksus", często na plażach hotelowych trzeba już zapłacić, bać być gościem takiego hotelu. Tymczasem w naszym kraju szaleństwo przyjęło formę odgradzania się od sąsiada. Tu już chyba zbędny jest komentarz, iż świadczy to o sporym dość „skłóceniu” naszego narodu, o tym że nie ufamy sobie nawzajem, że posiadamy silną wręcz potrzebę zaznaczenia własnej przestrzeni. Od razu też, uprzedzam czytelników, że w swoich rozważaniach nad tym zjawiskiem posunąłem się całkiem daleko. Wyszedłem bowiem z założenia, że te parawany na plażach to taka chęć odgrodzenia się od innych z jednoczesną chęcią zaznaczenia własnej przestrzeni i takie już zachowania cechują ludzi, którzy są ograniczani. Parasole na plażyNo właśnie może to jednak jest wynikiem tego, że pełni jesteśmy ograniczeń. Przecież od początku obecnego wieku w zdecydowanej większości wprowadzane przepisy, czy ustawy były ograniczającymi swobody społeczne Polaków. Kto wie, do kiedy jeszcze można było bez specjalnych pozwoleń posiadać w domu broń? Co prawda, warunkiem koniecznym było wówczas, że broń musiała być skatalogowana? Ale można było. ...i ciekawostka, że po ograniczeniu tego prawa, jakoś wcale nie spadła drastycznie liczba morderstw, a i tak była niższego rzędu, niż obecna liczba drogowych wypadków śmiertelnych (polecam przejrzeć dane statystyczne, a "nóż widelec" się mylę). Od razu muszę zaznaczyć, że jestem za tym, aby broń była łatwiej dostępną. Choć pewności nie mam, czy dorastamy do tego jako społeczeństwo. Ale to już inna sprawa. Ot po prostu podaję to jako przykład. Przecież czyżby w tamtych czasach  Polacy byli jakoś bardziej „dojrzali” i odpowiedzialni? Może mądrzejsi? ...hmm nie koniecznie. Ale z pewnością dziś byłbym pełen obaw, gdyby takie prawo zostało wprowadzone. No i ciekawostka, co na przykład wywołałoby wprowadzenie zakazu posiadania broni w Stanach Zjednoczonych? Ot takie tam, dość popularne w Europie ograniczenie praw obywatelskich. Ale ja nie o tym.

Wracając zatem do tematu „parawaningu” czyli ograniczeń ...bo dążę do tego, aby wyjaśnić swój punkt widzenia, że jak wspomniałem powyżej to zjawisko wynika z tego, iż zdecydowana liczba Polaków czuje się ograniczana. Kolejny przykład - kiedyś w naszym kraju można było sobie wypić piwko na plaży w parku, czy tam gdzie kto chciał. Oprócz tak zwanego pod sklepem”, bo to nie wypadało. Jak i nie wypadało zachowywać się po wypiciu piwa, jak „agresywny dzik”. Natomiast od czasu kiedy wprowadzono „zakaz spożywania w miejscach publicznych” zauważam, że wzrosła ilość pijanych „bąków szukających zwady”. Dziś wśród niektórych panuje wręcz przekonanie, że to jak najbardziej odpowiednie zachowanie.
Takich ograniczeń jest cała masa. Ja wymieniam tylko te dwa, bo są ciekawe, czy popularne. Ale jeśli ktoś z czytelników ma jakieś własne spostrzeżenia dotyczące ograniczeń i wniosków z nich płynących, bardzo proszę o podanie ich w komentarzach.

Stanley Bay - plaża w Egipcie zdjęcie z 1942 rokuPiszę tu o tym jak wbrew odzyskanej wolności i suwerenności jesteśmy okrawani z praw osobistych, bo przez to zachowujemy się tak, a nie inaczej. Niepewnie. Jeden Polak obawia się drugiego, a to nic dobrego. Trochę tak jak zaszczute psy, które wszędzie wokół widzą zagrożenie. Mam oczywiście i na to przykład – ostatnio łażąc po górach mijając małżeństwo z dwójką dzieci, robiące sobie zdjęcia na tle „widoków”, zaproponowaliśmy zrobienie im zdjęcia. Tak, żeby wszyscy mogli na nim być. Na co oni, ...odeszli ignorując zarówno nas jak i naszą propozycję. Serio, poczułem się jakbym wyglądał na jakiegoś złodzieja aparatów. ...a był to tylko najzwyklejszy przejaw życzliwości. Straszne jest to, że ci ludzie w takim razie z góry zakładają, że każdy obcy jest dla nich zagrożeniem. Przecież takie współistnienie w narodzie pełnym wystraszonych ludzi wokół, jest przyznacie - odrobinę bez sensu. Ciekawostką, jest to że takie zachowania powodują swego rodzaju spiralę. Wprowadzanie zakazów przyczynia się do tego, że czujemy się mniej pewni, a czując się mniej pewnie – wprowadzamy kolejne zakazy. ...i tak się to nakręca.

Dlatego mnie wcale jakoś specjalnie nie zaskoczyło to parawanowe apogeum tego „zahukania”. Szukania własnej bezpiecznej przestrzeni. Miejsca w którym po cichu, bo po cichu, ale wczasowicz będzie mógł sobie wypić piwo, albo drinka leżąc na plaży. Zapalić papierocha i odetchnąć na spokojnie. Pozwolić sobie odpocząć. Przecież w tym celu każdy z nas wybiera się nad morze, czy też inną plażę – odpocząć i zrelaksować się. A przecież takie małżeństwo pełne obaw, jak w przytoczonej wyżej historyjce, no musi mieć na plaży swój parawan. Tak porządnie okopany, żeby przypadkiem ktoś czegoś nie chapnął im z koca. Ja rozumiem i od razu uprzedzę komentarze, na temat picia alkoholu i pływania, bo w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że jest to absolutnie niewłaściwym zachowaniem. Ale bądźmy szczerzy – w naszym morzu pływać? Serio? Zmoczyć się i zmarznąć w zimnej wodzie, a i owszem, ale pływać? Zresztą zakładam, że aż tak nieodpowiedzialnych idiotów wśród Polaków jest coraz mniej. Tak, czy inaczej z owego parawaningu drodzy krajanie, wynika jedno – pełni jesteśmy obaw względem siebie. Nie ufamy sobie nawzajem. To stąd też biorą się inne problemy. To dlatego co chwilę się kłócimy. Często z powodu pierdoły stajemy się skłóceni z sąsiadem, albo z komuś znajomym. Często też dlatego pojawiają się agresywne zachowania wśród Polaków, bo co drugi to sprytniejszy i wychodzi z założenia, że jak pierwszy zacznie „krzyczeć o swoje” to szybciej to uzyska. Co oczywiście całkowicie jest niezgodne z prawdą, bo po prostu taki rozwrzeszczany i niemiły człowiek jest z czasem omijany szerokim łukiem. Mało tego, bo moim zdaniem doszliśmy do punktu, w którym to już podczas dyskusji, nawet nie chcemy słuchać argumentów drugiej strony. Przez co taki uparty przy swoim dyskutant wychodzi na głupka. Pomyślicie, że się mylę, albo zbytnio zagalopowałem w swoich rozważaniach. Ale wystarczy przypomnieć sobie wypowiedzi senatorów w kwestii in-vitro. Zresztą wystarczy w rozmowie wspomnieć o polityce i się zacznie. Tu już na prawdę nie trzeba szukać przykładów. Jest ich tak wiele, że aż kłują w oczy. Jednak najgorsze w tym jest to, że jak wspomniałem jest to taki samograj. To szaleństwo samo się napędza i coraz rzadziej już można spotkać się ze słynną swego czasu polską życzliwością. Dziś już spotykaną, chyba tylko w stosunku do obcokrajowców.

Cóż szkoda wielka, że ci którzy ustalają przepisy preferują ustanawianie zakazów, zamiast przyzwoleń, lub określanie swobód obywatelskich, praw jakie się nam Polakom należą. ...hmm może z czasem się to zmieni. Zobaczymy.
Tymczasem polecam, jeśli wybieracie się na plażę pamiętajcie:

Parasol na plaży ważniejszy jest, niż szmatka to zrobienia ogrodzenia.
Dzięki parasolowi nie wyjdziesz na spalonego buraka.

 


Shameless, czyżby media bliżej realiów?

lindeczek

Shameless - serial amerykański (Showtime)

Wspaniałym przykładem współczesnych czasów i mediów jest serial „Shameless".  Dlaczego akurat ten serial? Takie pytanie zada tylko ktoś, kto jeszcze go nie widział. ...a warto. Od razu muszę powiedzieć, że serial Shameless moim zdaniem jest od 18, może od 16 roku życia. Zaznaczam, że jest to moje zdanie i niech każdy, kto zobaczy choć kilka odcinków sam zdecyduje. Zresztą, tak przecież właśnie jest, każdy decyduje za siebie. Ale wracając do tematu. Serial „Shameless” ,  czyli „Niepokorni” (tak został przetłumaczony tytuł i nie wiem dlaczego; shameless – bezwstydny), jak podaje wikipediaprzedstawia losy dysfunkcyjnej rodziny Franka Gallaghera, samotnego ojca szóstki dzieci. Podczas gdy on większość czasu spędza na piciu, dzieci uczą się zajmować same sobą.” ...i jak dalej informują – „Producenci Shameless chcieli odróżnić serial od innych produkcji o amerykańskiej klasie robotniczej poprzez uwypuklenie tego, jak alkoholizm Franka wpływa na rodzinę. Twórca oryginału, Paul Abbott, stwierdził: „To nie jest "Na imię mi Earl" czy "Roseanne". W tym serialu jest znacznie więcej ubóstwa". Początkowo showrunner  John Wells walczył o to, żeby akcja osadzona była w parku przyczep...”.
Właśnie... parku przyczep. Wiemy o co chodzi? W Stanach Zjednoczonych Ameryki całkiem popularne są w wielu miastach, zwłaszcza na południu choć nie tylko, osiedla przyczep kampingowych; takich „mieszkalnych”. Tego rodzaju osiedla często kojarzone są z dzielnicami biedy. Jednak jak widać ktoś zdecydował, że będzie inaczej i dlatego bohaterowie mieszkają w domku po ciotce. Cóż, może to i dobrze. Bo obawiam się, że gdyby akcja tego pełnego seksu i najróżniejszych perypetii bohaterów serialu, została umieszczona w parku przyczep to mógłby być on wówczas odebrany za surrealistyczny. Pamiętajmy, że jest to serial dramatyczno-komediowy. To trochę tak, jak z życiem, które też można czasem tak określić.
W serialu "Shameless" przedstawiono skomplikowane życie patologicznej rodziny. Często ów wątek komediowy jest tam naszkicowany dość „grubą kreską”. Przecież, jak inaczej można nazwać, przekopywanie ogródka przez całą rodzinę Gallagherów w poszukiwaniu zakopanej ciotki. Która została tam zakopana po śmierci, aby pobierać jej zasiłek. ...hm ktoś może słyszał o takich przypadkach? Jakby o tym nie myśleć to oglądając ten serial, chwilami widz nie wie, czy ma płakać, czy się śmiać.
Zobaczmy o co chodzi z tym serialem, poniżej zwiastun serialu „Shameless” (Niepokorni).


Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć więcej materiałów wideo na temat serialu Shameless" to znajdzie je tu: Shameless On Showtime. Ale am nadzieję, że teraz już cześć z czytelników domyśla się, skąd taki tytuł. Że niby, „media bliżej realiów” i dlaczego jest on „przykładem współczesnych czasów”.
Po pierwsze, we wszystkich obecnych mediach stale i praktycznie bezsprzecznie na pierwszym miejscu jest sex. Tak też jest w serialu „Shameless”. Choć zapewniam, że nie mam nic przeciwko scenom łóżkowym w filmach. To jednak co za dużo, to nie tyle, że niezdrowo (bo niby dlaczego :]), ale to zmienia kategorię sztuki. Takich przykładów niestety mamy sporo. Seks jest wszędzie i „napędza” co się da. Mówiąc inaczej, taka „wodzianka” musi być. ...i to wszędzie, w każdym aspekcie codzienności możemy się z nim spotkać od polityki i edukacji zaczynając, po zakupy w sklepie. Co prawda, w tym serialu znajdziemy przykład odrobinę przerysowany, kiedy to w jednym z odcinków pewna para starając się o dziecko postanowiła wykorzystać matkę jako "surogatkę" (ergo zięć sypiał z teściową – dosłownie w tym celu). Obawiam się też, że prawnie taka „sytuacja” jest dostępna. Nie wiem jak innych, ale mnie to szokuje. No, ale „taki mamy klimat”, co?
Idąc dalej w podkreślaniu tego, że jest to wyśmienity przykład obecnych czasów muszę wspomnieć o – ubóstwie. Tu nie ma co, się rozwlekać, bo ubóstwo i olbrzymie różnice klas społecznych były od wieków. I choćbym chciał, by się zatarły na korzyść wszystkich, to jestem świadom tego, że aż tak szybko do tego nie dojdzie. Jest jednak w tym serialu, jak i w dzisiejszych realiach pewna gorycz tego, ...stanu rzeczy. Jak choćby przepisy dotyczące ubogich rodzin. Autorzy pokazują w nim i to dość wyraźnie przykład przepisu, który pozwala na to, aby rodzicom odbierać dzieci z powodu ubóstwa. Co gorsza, nawet w przypadku anonimowego donosu. Gdyby ktoś nie wiedział, to tak - w USA też tak mają, podobnie jak we Francji, Hiszpanii, Norwegii i zapewne wielu innych krajach.

Rodzina Gallagher'ów i ich sąsiedzi - bohaterowie amerykańskiego serialu

Twórcy nie uciekają też od wszechobecnego tematu bezrobocia, które na całym świecie zbiera swoje żniwo. W końcu rodzina Gallagherów jest biedna.
Co prawda poziom tej biedy i problemów z pracą, różni się od tej jaką możemy zobaczyć w naszym kraju, ale jednak jest zauważalna. Ktoś kto nie miał okazji wyjechać z Polski powinien obejrzeć, choć kilka odcinków tego serialu. Doskonale pokazuje on, że ów „zachód” gdzie wyjechało tak wielu rodaków, wcale nie jest tylko tak różowy i wspaniały jak pokazują w filmach o Bondzie, czy podobnych. Jest tam czasem bardzo podobnie jak w naszym kraju i gdzieniegdzie można znaleźć dziury w drogach. No może nie ogólnokrajowych, jak u nas, ale jednak. Można zobaczyć żebraków na ulicach, a w niektórych państwach można zobaczyć zamontowane kolce na chodnikach, przeciw bezdomnym. Tu jeszcze dodam taką ciekawostkę, że podczas gdy na całym świecie maleje liczba ubogich, to w Polsce rośnie. Z wahaniami, ale jednak.
Kończąc w kilku słowach powiem tak, serial „Niepokorni” pokazuje Stany Zjednoczone od tej drugiej strony. Przedstawia tę „Amerykę z ciemnych uliczek" i dzielnic biedy. Tę pełną cwaniaków, broni i przemocy. Ale też pełną tolerancji i zarazem osobliwego podejścia do odpowiedzialności za samego siebie, oraz tego specyficznego "życia na własną rękę". Za to ze sporą dawką śmiechu. To nawet nie tacy "Kiepscy, bo odpowiednika takiego serialu wśród polskich nie ma, i zapewne jeszcze przez jakiś czas nie będzie. Twórcy serialu 
Shameless" poruszają tematy, które są swego rodzaju "tabu" w Polsce i robią to w taki sposób, że moim zdaniem przeciętny polski widz nie dorósł jeszcze takiego serialu. Z pewnością pojawienie się go na antenie polskojęzycznej telewizji byłoby bulwersujące. Może też właśnie z tego powodu jest to wskazane? Nie wiem. Trudno mi się w tej kwestii jednoznacznie opowiedzieć.
Na koniec dodam, że serial ten ma być kontynuowany i nowy sezon 6 pojawi się w 2016 roku.


Sprytne psy

lindeczek

Sprytne psyZwykle nie piszę o zwierzakach, ale jest to na tyle miły i wdzięczny temat, że też się skusiłem. Zwłaszcza o tak inteligentnych zwierzakach, tym bardziej miło jest pisać. Chyba każdy wie, że psy są inteligentne. Wielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że psa można nauczyć najróżniejszych sztuczek. Jednak mało kto wie, że psiaki potrafią być sprytne ...choć, każdy kto ma lub miał psa dobrze wie, jak bardzo potrafią być cwane i przewrotne. Poniżej zamieszczam nagrania na których można zobaczyć dowody na to, że psy są inteligentne i sprytne.

Pierwsze z nich przedstawia jednego ze sprytniejszych psiaków, jakiego miałem okazję zobaczyć - Rosie. Otóż ta psina chciała wyjąć piłkę z basenu, ale nie miała zamiaru się zbytnio zmoczyć, więc jak cwany MacGyver znalazła sposób, aby to zrobić, bez wskakiwania do basenu. To trzeba zobaczyć.

Amazing intelligent dog trick

Ale Rosie nie jest jedynym tak inteligentnym psem, jakiego można znaleźć w sieci. Muszę przy tej okazji wspomnieć o wyjątkowo cwanym i przewrotnym psie. Otóż jest psiak, który inteligencją i sprytem pobija moim zdaniem wszystkie inne na łeb. Jest to uciekinier ze schroniska. Jest na tyle sprytny, że uciekając z własnej klatki... otworzył klatki innych zwierząt. Warto obejrzeć jego wyczyny na poniższym nagraniu. 

Intelligent Dog

Macie równie inteligentne zwierzaki? Napiszcie w komentarzach co potrafią wasze pupile, a może macie jakieś nagrania, tym bardziej przydadzą się linki do nich, żeby inni też mogli zobaczyć co potrafią wyczyniać wasze zwierzaki.


© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci