Menu

KFK

kilka słów do kawy

Wpisy otagowane : cyrk

Cyrk (3)

lindeczek

Jest to kontynuacja cyklu "Cyrk". Przeczytaj poprzednie części: pierwszą i drugą.

.
..
...
    Kiedy widownia zaczęła wchodzić na opustoszałą przed sekundą arenę, zza kulis wypadł Corno wraz z konferansjerem.
- Oto nowy mistrz siłaczo-magików i zarazem nowy Directorro cyrku „Porzeczy” – krzyknął konferansjer z całych sił i unosząc rękę, dodał – Pozwólmy się mu wypowiedzieć. Przecież wszyscy chcemy się dowiedzieć co się stało z poprzednim Directorro i całą jego świtą.
- Niech mówi – padł krzyk z tłumu. Tłumu, który znieruchomiał przed tak mocarnym siłaczo-magikiem jakim był Corno.
- Niech mówi – rozeszło się niczym echem poparcie wypowiedziane przez tysiące gardeł.
    Cisza zapadała powoli i Corno spokojnie jej wyczekiwał. Stojąc nieruchomo obok konferansjera, który nerwowo dreptał z nogi na nogę. Kiedy już można było usłyszeć muchy bzyczące pod kopułą namiotu, nowy Directorro zrobił stanowczy krok przed siebie, przysunął sobie podest i stanął na nim.
- Szanowne panie i szanowni panowie. Widownio. Wszyscy zapewne już wiemy, że poprzedni Directorro zginął podczas wycieczki do zaprzyjaźnionego cyrku….
- Tego tam… - wtrącił konferansjer i pokazując machnął ręką.
- Tak… no właśnie. Musimy się dowiedzieć jak doszło do tego straszliwego wypadku, który wstrząsnął nami wszystkimi. Ja osobiście obiecuję, że dołożę wszelkich starań, aby być równie dobrym Directorro jak mój poprzednik i przez wzgląd na niego będziemy się wszyscy starać wyjaśnić tę sprawę. Dziękuję wam i bardzo proszę o wrócenie na swoje miejsca, abyśmy mogli wznowić nasz wspaniały spektakl– po tych słowach zamilkł. Zgiął się w pół i natężył z całych sił po czym szybko się wyprostował jednocześnie mrucząc pod nosem magiczną formułę. Zaklęcie to uniosło wszystkich widzów lekko na ziemię i szybko, ale jednocześnie delikatnie posadziło ich na ławkach widowni. Wśród zszokowanej widowni rozległ się cichy szmer zdziwienia przemieszanego z lękiem. Tylko pewien mały chłopczyk wesoło zawołał.
- Ale fajne, ja chcę tak jeszcze raz. – ale jego matka szybko go uciszyła tuląc do siebie i każąc mu być cicho.
    Po tym wyczynie Corno zszedł z areny ociężałym krokiem, zostawiając konferansjera sam na sam z widownią. Konferansjer przebrany za postać z bajek Disneya, z rozdziawionymi zaskoczeniem ustami i wybałuszonymi zdziwieniem oczami wyglądał wyjątkowo komicznie. Zwłaszcza w chwili, kiedy zza jego pleców na arenę wkraczali kolejni artyści kontynuując swój występ. W trakcie całego przestawienia na dole telebimu wyświetlany był pasek z informacjami na temat tego jak postępują prace w sprawie wyjaśnienia śmierci poprzedniego Directorro. Wszystko już prawie wróciło do normy. Krzyż został zdjęty z areny, posprzątano po walce i całe przedstawienie wróciło do normy. Kiedy cichutko przemówił konferansjer stojący obok orkiestry. Było to tuż przed antraktem.
- Miłe panie, mili panowie. Wzrosły nam koszty spektaklu i będziecie państwo obarczeni dodatkowymi opłatami, wszelkie napoje, słodycze i jedzenie podrożeją. Jesteśmy przekonani, że państwo to zrozumiecie. – po czym szybko schował się za orkiestrę i wycofywał za kurtynę.
    Mało kto zwrócił uwagę na tych kilka zdań wypowiedzianych tak cicho. Ci natomiast którzy je usłyszeli, mówili o tym z początku niewiele i nawet kiedy mówili mało kto chciał ich słuchać. Powtarzali, że przecież w świetle poprzednich wydarzeń taka podwyżka to nic wielkiego. Jednak w trakcie antraktu, kiedy zgłodniali chcieli coś zjeść zdziwili się, że ta podwyżka okazała się tak olbrzymią. Ludzie trochę narzekali, jednak nadal głównym tematem rozmów było wyjaśnienie śmierci tragicznie zmarłego Directorro. Dlatego też zaraz po powrocie do namiotu wszyscy zaglądali na ekran wyczekując nowych wiadomości, jednak ekran jak i cała arena świecił pustkami. Dopiero kiedy wszyscy widzowie wrócili na swoje miejsca światła na widowni zaczęły przygasać, rozległy się fanfary i na arenę zaczęli wychodzić artyści. Za nimi wyszedł konferansjer, mówiąc głośno i pewnym siebie głosem.
- Szanowni państwo, dostaliśmy informację, którą zaraz będziecie mogli przeczytać na ekranie telebimu. Pozwólcie jednak, że najpierw ja oznajmię wam tę nowinę. – w tym momencie ekran telebimu błysnął tak jaskrawym światłem, że prawie wszyscy przymrużyli oczy. - Panie i panowie mamy nowy akt naszego spektaklu. Nasze show w tym momencie zwykle nabiera tempa i rozmachu. Dziś jednak wyjątkowo akt ten rozpoczniemy informacjami, które otrzymaliśmy z zaprzyjaźnionego cyrku. Informacje te wyjaśniają przyczynę tragicznej śmierci naszych wielkich ludzi naszej społeczności, naszych przyjaciół. Obejrzyjmy, zatem wszyscy co chcą nam powiedzieć nasi koledzy artyści. – Mówiąc to wskazywał ręką na ekran telebimu, odwracając się do niego znacząco.
    Oczy wszystkich na widowni zwróciły się na ekran. Rozpoczęła się projekcja. Pokazano olbrzymie ilości dokumentów jakie w tej sprawie sporządzono, zaprezentowano krótki film wyjaśniający jak doszło do tej wielkiej tragedii. Padły też słowa, że ten, albo tamten był „pod wpływem”. Wszyscy oglądali ten materiał z wielkim zaciekawieniem i kiedy film się skończył zapadła cisza tak gęsta, że nawet muchy były cicho, bo pewnie bały się mącić ją swoim bzyczeniem. Wówczas to znów odezwało się dziecko, które kompletnie nic z tego co zmuszone było oglądać nie rozumiało.  Wiedziało jednak, że to bardzo ważne co przed chwilą widziało, bo oboje rodziców miało dziwne miny.
- Tato o czym jest ta bajka? – zapytało chcąc zaspokoić swoją ciekawość. Najbliżej siedzący widzowie spojrzeli na ojca, który już zaczął odpowiadać dziecku, kiedy na arenie zawrzało od głosów. Wszyscy artyści mówili, każdy wypowiadał swoje zdanie na temat całego zdarzenia i filmu jaki zobaczyli. Z każdą sekundą przybywało ich i na scenie zrobiło się tłoczno.

..
.

Poprzednie części cyklu "Cyrk"

 - Cyrk (1)
 - Cyrk (2)

autor (tekstu): Mariusz Łokietek
Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest czysto przypadkowe.
Proszę sobie niczego nie dopowiadać to zwykła bajka, fraszka, żart ot tak sobie, opowiadany przy kawie. Taki na ten przykład opis  skeczu kabaretowego :)
Wszelkie prawa zastrzeżone.


Cyrk (2)

lindeczek

Kontynuacja cyklu "Cyrk" rozpoczętego tym wpisem -- CYRK


.
..
...    Zanim pył opadł na arenę cyrku, zdarzyło się tak wiele, że magicy wspierający całość wydarzenia musieli spowolnić czas. Co robili bardzo dobrze, bo jedynie chwilami można było dostrzec króciutkie pauzy pomiędzy przeplatającymi się zdarzeniami. Najpierw wniesiony został na arenę krzyż przez młodych chłopców i dziewczynki. Młodzież ubrana była głównie w mundurki. Ustawili go tuż za siłaczami-magikami, jakby stanowił pewną zaporę przed ich działaniami. Tak też właśnie było, każdy atak przypuszczony w stronę oniemiałej widowni roztrzaskiwał się o niewidzialną taflę niby jak o drewno krzyża. Jednak jak się okazało, krzyż był również pomocny atakującym siłaczo-magikom, gdy którykolwiek z siłaczy-magików chciał zaatakować z zaskoczenia mógł odbić swój atak od tafli ochronnej jaką wytworzył krzyż. Bywało też, że gdy jeden z nich starał się zastosować chwyt poniżej pasa, drugi wskakiwał na krzyż i …już był ocalony.
    W tym samym czasie na telebimie, bez przerwy podawane były informacje na temat tego co dzieje się za kulisami, okraszane krótkimi wstawkami filmowymi. Wynikało z nich, że panowała tam większa wrzawa niż na scenie. Wszyscy patrzyli się krzywo jeden na drugiego. Okazało się, że poprzedni mistrz wśród siłaczy-magików wraz z całą swoją ekipą zginał w wypadku. Każdy natomiast w cyrku doskonale wie, że wypadki to może i chodzą po ludziach, ale nie po siłaczo-magikach. Każdy wyszukiwał zdrajcy. Każdy szukał, węszył i rozglądał się za dowodami za  przeciętym kabelkiem, złym oleju, poluzowanej śrubeczce, podpiłowanej nodze od krzesła. Zwłaszcza tym ostatnim, bo to dość często spotykana praktyka na zapleczach cyrku, więc każdy starał się mieć na baczności w tej kwestii. Wyglądało to dość poważnie na twarzach wszystkich zakulisowych postaci wymalowane było przerażenie.
Ktoś z widowni zakrzyknął, że trzeba bronić krzyża, jakby go ktoś miał zamiar zaraz wyrzucić na śmietnisko, albo co lepsze porąbać na opał:
- Tylko on nas uchroni. Przecież to widać, że coś się niedługo stanie. – wrzasnął. Ktoś z drugiej strony wstał i
ruszył na arenę krzycząc:
- Ludzie ruszcie się.
    Większość widowni nadal przekonana była, że to wszystko jest zaledwie elementem przedstawienia i jak w zwykłym cyrku wyjdzie na scenę klown i zaraz po tym jak się pośliźnie na skórce od banana powie – „HAHA daliście się nabrać na te sztuczki ze światłem”. Jednak nic takiego się nie działo i po chwili wśród całej widowni zaczął rozchodzić się szmer niezadowolenia i zniesmaczenia całą sytuacją. Arena podzielona krzyżem zapełniona była z jednej strony widzami - niektórzy spośród nich zaczynali doznawać nirwany w dziwnych pląsach) z drugiej strony – siłaczami-magikami, gdzie w międzyczasie zakończyła się walka i  wyłoniono zwycięzcę. Choć przegrany w pozostał w przerażeniu i uczepił się krzyża i nie chciał z niego zejść. Ciskał raz po raz resztkami z obiadu, bo nic więcej nie był już w stanie wyczarować.
    Konferansjer wydzierał się jak oszalały, aby przekrzyczeć widownię. Starał się uspokajać i wyjaśniać, że "...lepiej wrócić na ławki widowni", że "tu zrobiło się niebezpiecznie". Jednak jego nawoływania, nic nie znaczyły, bo ci którzy zostali na krzesełkach widowni mogli zobaczyć jak twarze na telebimie robią się coraz to i bardziej blade i wystraszone. Wiedzieli bowiem, że cała sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Z głośników padł szept nagrany podsłuchem z rozmowy w gabinecie dyrektora cyrku – „Co będzie jak przyślą do nas Uspokajaczy?” To był zaledwie szept, który miał wystraszyć widownię i uspokoić cały ten galimatias. Faktycznie na kilka sekund odniósł efekt. Nastała taka cisza, że można było usłyszeć, jak ta sama mała dziewczynka, która wcześniej była taka wystraszona zapytała cichutko swojego ojca
– Tato, a co to są uspokajacze?
    Właśnie wtedy się zaczęło. Wszyscy widzowie wstali, prawie jednocześnie. Nikt nic nie mówił. Nikt nic nie krzyczał. Z niemym wyrazem wściekłości widzowie ruszyli na arenę. Doświadczony konferansjer widząc co się dzieje zbladł i uciekł z areny.
...
..
.

Pozostałe części cyklu "Cyrk"
 - Cyrk (1)
 - Cyrk (3)




autor: Mariusz Łokietek

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest czysto przypadkowe. Proszę sobie niczego nie dopowiadać to zwykła bajka opowiadana przy kawie.

"Cyrk"

lindeczek


    Wszyscy wchodzą na teren cyrku, przez bramę z ładnie wypisaną nazwą i reklamą. Ogłoszenie chwali przedstawienie jako największe, najstarsze i wyjątkowe widowisko na świecie, którego nigdzie indziej się nie zobaczy. Przed nami piękny i ogromny namiot. Olbrzymi i stary, ale doprawdy piękny i wspaniały namiot stoi na samym środku placu. Każdy prędzej czy później wchodzi do jego wnętrza i siada na ławeczkach umieszczonych wokół areny. Przed nami, obok nas i za nami siadają zakochane pary, rodziny z dziećmi i wielcy panowie z firm, którzy przyszli na zaproszenie. Wszyscy patrzą na środek, a tam niby nic się nie dzieje. Unosi się pył i niewiele widać, więc czekamy cierpliwie na początek przedstawienia, zajadając chrupki z torebek. Jednak jak się okazuje występ trwa cały czas. Kiedy już nasz wzrok się przyzwyczai do warunków panujących w namiocie to wystarczy dokładniej się przyjrzeć, żeby dostrzec widowisko zza zasłony pyłu. Początkowo niewyraźnie można dostrzec akrobatów, lecz po chwili widać już zarówno treserów jak i klaunów uwijających się podczas swoich występów.  Po chwili nad sceną  pojawia się olbrzymia głowa konferansjera. Wszystko cichnie i artyści na scenie zamierają w bezruchu, który wygląda dość nienaturalnie.
- Panie i panowie serdecznie i z radością witamy w naszym cyrku. Jak drodzy państwo widzą spektakl już trwa i tak jest tutaj cały czas. Każdy z widzów znajdzie w każdej chwili coś ciekawego dla siebie. Staramy się zadowalać wszystkich widzów jak tylko potrafimy. Za chwilę rozpocznie się epokowe przedstawienie, które zmieni państwa przyszłość. Nasz cyrk „Porzeczy” przedstawia walkę siłaczy-magików. Już za kilka chwil rozpoczną się sparingi treningowe oraz walki pokazowe. Główni kandydaci do tytułu mistrza to Corno, znany z wielu różnych walk w wadze średniej oraz Brat-ptak, który swego czasu został odsunięty z ringu dziś powraca z wielką mocą. – tutaj konferansjer ściszył głos.
– Wspierają do duchy – dodał tajemniczo trenowanym scenicznym szeptem.
-  Obaj siłacze-magicy są mocarni i zdesperowani. Żaden z nich nie pozwoli na to, żeby ktokolwiek popsuł mu strategię. Będą walczyć wszelkimi metodami, aż iskry będą szły, aż wióra będą leciały. Szanowni widzowie, proszę uważać na siebie. Już wkrótce walka finałowa. Pamiętajcie, żeby ją obejrzeć, bo będzie to widowisko epokowe, o którym będziecie opowiadać swoim dzieciom, wnukom i prawnukom. Mało tego będą o tym mówić jeszcze wiele wieków później. – zapewniał konferansjer.
-Mamo boję się, ten pan jest straszny i olbrzymi i nie ma reszty ciała – szeptała tuląc się do swojej rodzicielki mała dziewczynka.
- Oj, nic się nie bój kochana to tylko takie widowisko. Wszystko będzie dobrze. Zobacz jaki ten pan ma śmieszny wąsik, widzisz tam nawet jakiś ptaszek siedzi na nim. – uspokajał córeczkę ojciec głaszcząc ją jednocześnie po główce. Nagle konferansjer zaczyna się śmiać szyderczo, wręcz przerażająco i to już przestraszyło samego ojca, który przytula się do córki obejmując jednocześnie swoją żonę.
- Hahahaha… Drodzy państwo, widzowie kochani zapewniamy was, że ten który wygra walkę finałową sprzeda cyrk wraz z widownią za kilka dóbr dla siebie, bo zgodnie z zasadami tych mistrzostw to właśnie wygrany siłacz-magik będzie miał prawo do sprzedania namiotu, cyrku i nas. Tak proszę państwa nas wszystkich. Proszę siedzieć spokojnie na ławeczkach i się nie denerwować, bo to i tak nic nie da. Kochani widzowie skoro już tu jesteście to należycie do inwentarza cyrku. Trzeba było czytać co na bilecie drobnym druczkiem napisane... ah no tak mogli państwo przeczytać dopiero po zakupie biletu. Hehehehehe – zaśmiał się szyderczo i powoli zaczął znikać wraz z opadającym na arenę pyłem.

...
..
.


Kolejne części cyklu "Cyrk"
 - Cyrk (2)
 - Cyrk (3)





autor: Mariusz Łokietek

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest czysto przypadkowe. Proszę sobie niczego nie dopowiadać to zwykła bajka opowiadana przy kawie.
Wszelkie prawa zastrzeżone.


© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci