Menu

KFK

kilka słów do kawy

Wpisy otagowane : zachowanie

Wątpliwości przy miłości

lindeczek

Wątpliwości przy miłości (wątpliwości w związku) - porady. Cytat z Williama Szekspira - „Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać. Dlatego, że lękamy się spróbować.”

Co roku w okolicach święta zakochanych, czyli Walentynek przyglądam się ludziom z zainteresowaniem. Samo to święto dla mnie nie jest jakimś wielkim wydarzeniem, bo przecież bliskim i tym których się kocha miłość okazuje się bez konieczności jakiejś specjalnej okazji, bo przecież samo to uczucie już jest do tego okazją. Ale przyglądając się innym zauważam, że jednak są i tacy, dla których to właśnie święto jest swego rodzaju wymówką do tego, aby okazać swoje uczucia. Jest to oczywiście śmieszne, ale również prawdziwe, że wstydzimy się własnych uczuć przed najbliższymi. Głupota, prawda? ...ale cóż łatwiej jest to stwierdzić, niż podejść do żony, czy męża, przytulić i powiedzieć - Kocham cię. Rozejrzyjcie się i sami zobaczycie, że tak właśnie jest. Można się bronić powiedzeniem, które kiedyś zasłyszałem, że jakoby: „Związek niszczy miłość” ...hmm może i będąc nastolatkiem, albo niedojrzałym emocjonalnie mógłbym się z tym zgodzić, ale dziś mogę powiedzieć, że miłość to wyjątkowe uczucie, które z czasem ewoluuje jednocześnie pozostając bez zmian. Ewoluuje, bo my się zmieniamy i zmienia się obiekt naszych uczuć, ale jednocześnie pozostaje bez zmian, bo przecież nadal ...kochamy.

Miłość to stan o którym pisali i mówili chyba wszyscy poeci, pisarze, filozofowie... Każdy ma w tej kwestii swoje zdanie i swoje odczucia, jednak jedno jest pewne i każdy się z tym zgodzi, że „Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.” - to taka ogólna prawda. To trochę tak jakby powiedzieć, że każdy z nas się urodził, każdy bez wyjątku. Tak też jest z tą prawdą o miłości, którą wypowiedział głośno Paulo Coelho. Nie ma powodów dla których się kogoś kocha. Jeśli ktoś uważa inaczej i ma na to jakieś argumenty to bardzo proszę podać je w komentarzach, bo zarówno ja jak i inni czytelnicy z chęcią poznają takie zdanie.

...no ale miłość, miłością i można by napisać na ten temat całe oceany słów, natomiast życie stawia przed nami swego rodzaju konieczność sformalizowania tego uczucia, aby zapoczątkować związek, małżeństwo jakkolwiek by to nie nazwać każdy zapewne wie co mam na myśli. Wówczas z czasem zaczynają się pojawiać wątpliwości, czy to nadal miłość, czy może już tylko przyzwyczajenie, albo po prostu małżeństwo... Oczywiście nie każdego dopadają takie właśnie wątpliwości, ale jak zauważam, wątpliwości w tej materii dotyczą bardzo wielu ludzi. Można by rzec, że praktycznie każdego. Mało tego, bo wielu jest podobnego zdania do tego zapisanego przez Carlos'a Ruiz Zafón w książce „Cień wiatru”, że niby: „W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.” ...serio? To ten pan w ogóle kochał? Był kiedykolwiek w prawdziwym związku? Chwilami irytują mnie właśnie tacy „mędrcy” gadający pierdoły o utopijnych rozwiązaniach. Życie jest trochę bardziej skomplikowane, niż idealny wzorzec według którego słońce wstaje rano, myjemy się, sramy, jemy śniadanie, dajemy kochanej żonie całuska i jedziemy do pracy, itd... Czasami tak właśnie jest, ale przecież nie zawsze. Czasem mamy zatwardzenie, albo po prostu budzimy się z kiepskim nastrojem. Wątpliwości to naturalna rzecz. Każdy kto myśli miewa wątpliwości w najróżniejszych sprawach (a zakładam, że dotyczy to każdego człowieka – choć chwilami też w to wątpię). Ważniejsze jest to co z owymi myślami i wątpliwościami zrobimy. Jak powiedział William Szekspir - „Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać. Dlatego, że lękamy się spróbować.” Absolutnie zgadzam się z tym zdaniem, często to właśnie takie wątpliwości, są przyczyną zakończenia związku, abo czegoś dobrego w naszym życiu. Ja zwykle komuś kto ma jakieś wątpliwości w jakimkolwiek temacie doradzam (o ile w ogóle to robię), żeby postępował tak jak robił to wcześniej. Jeśli zacząłeś coś, będąc pewnym, że tego chcesz – bądź konsekwentny i nie kończ zanim nie będziesz mieć pewności, że tego właśnie chcesz.

To bardzo ważne w dzisiejszych czasach, bo wiele małżeństw zmuszanych jest do funkcjonowania na odległość, wiele miłości dzielą olbrzymie odległości, itp... To tym bardziej sprzyja pojawianiu się wątpliwości. Ba, wtedy dopiero zaczynają się pojawiać porady od „życzliwych” ...że zrób to, albo tamto. Lubicie słuchać takich doradców? Skoro tak, to mam dla was kilka porad. Dla wszystkich zakochanych, do wszystkich będących w związku i mających wątpliwości - pamiętajcie:

Po pierwsze (i najważniejsze)

Sami podjęliście decyzję o tym, żeby z kimś być, więc miejcie też odwagę – sami podejmijcie decyzję czy pozostać w tym związku, czy go zakończyć. Ta decyzja będzie mieć wpływ na wasze późniejsze życie – nie pozwólcie, aby ktoś inny miał na to wpływ.

Po drugie

Miłość karmi się sama i sama o siebie zadba. Natomiast związek oparty na miłości to już swego rodzaju ogród w którym posadziliście ten wspaniały kwiat miłości  i jest pięknym podziwianym zakątkiem. Jeśli jednak przestaniecie go pielęgnować zapominając o tym wspaniałym kwiecie który dodaje uroku temu ogrodowi zajmując się innymi grządkami codziennego życia to najzwyczajniej w świecie - uschnie i ją stracicie. Wtedy albo będzie się wam chciało ją posadzić od nowa i dbać o nią, albo pozostanie wam ogródek warzywny. 

Po trzecie

Pogódźcie się z tym, że jesteście myślącymi istotami i macie czasem wątpliwości w najróżniejszych tematach. Wątpliwości względem uczuć w związku to normalna sprawa, bo gdyby nie one to prędzej czy później wasze uczucie stało by się nudne, codzienne. Przestalibyście zwracać uwagę na to, co czujecie i przestałoby mieć ono dla was jakiekolwiek znaczenie.

 

Postępując według tych porad z pewnością z wolna zaczniecie żyć w zgodzie z samymi sobą i akceptować fakt, że jesteście ludźmi, że kochacie i jesteście kochani, że życie czasem utrudnia wam radość z tego uczucia. Z czasem też nauczycie się w jaki sposób dbać o siebie i swoją drugą połowę. Jak budować szczęśliwy związek. Jak dbać o swoje uczucia i jak pozbawić się owych wątpliwości, lub mówiąc inaczej jak sobie z nimi radzić.

Ważne jest i muszę to zaznaczyć, że oczywiście porady te nie odnoszą się do osób mających wątpliwości, czy kogoś zostawić, bo ów ktoś ich poniewiera, bije, poniża, czy też źle traktuje w taki lub inny sposób – wówczas wybór jest oczywisty i takie osoby powinny zacząć coś robić w związku ze swoją samooceną i ...najpierw nauczyć się kochać samych siebie zanim zaczną obdarzać tym uczuciem kogokolwiek innego.


Czy on/ona cię zdradza? Sprawdź to...

lindeczek

Zdrada nie zaczyna się od tego, że się z kimś prześpisz.

Każdemu kto jest w związku z pewnością zdarzyło się zastanawiać, czy ta druga strona jest nam wierna, czy to właściwy wybór. Będąc w związku staramy się, aby był on jak najbardziej wyjątkowy i uczciwy. Nikt przecież nikogo nie zmusza do oszukiwania, a jednak tak się dzieje. Jakie mechanizmy popychają nas do zdrady, albo też do tego, że zostajemy zdradzeni? Otóż jak się okazuje zdrada to nie tylko przespanie się z kimś, to nie tylko flirty i romanse. Proces zdrady zaczyna się znacznie wcześniej i możemy się przed nim uchronić. Możemy dostrzec symptomy bycia zdradzanym i uchronić się przed tym......

DALSZY CIĄG ZNAJDZIESZ TU: 
CZY ON/ONA CIĘ ZDRADZA? SPRAWDŹ TO...

 

 

Parawaning, czyli ograniczenia.

lindeczek

Grafika - Paweł Dunal, 10.08.2015Słynny już „parawaning” to zjawisko, znane od dłuższego czasu i popularne na całym świecie. Tak dokładnie. Ludzie na całym świecie korzystają z parawanów plażowych (ang. „windbreak”). Choć faktycznie nasilenie korzystania z parawanów na polskich plażach w tym roku może swobodnie konkurować ze słowem szaleństwo. Wystarczy przejrzeć hashtag #parawaning na twiterze. Możemy być „dumni”, bo jest to kolejny stricte polski tag w sieci. Kolejne „ing” w polskim wykonaniu. Brawo Polacy (tu aż się ciśnie na usta „buracy”).  Wystarczy przeczytać komentarze i zobaczyć zdjęcia, lub memy których pełno jest w sieci. Zgadzam się z tym, że Polska parawaningiem stoi...".
...no ale. Jak już wspomniałem na całym świecie korzysta się z parawanów na plażach, choć częściej z parasoli, które to są znacznie przydatniejszymi, bo dają cień. Cień który na pełnej słońca plaży zdecydowanie się przydaje. Dlatego też, bardzo często prywatne strzeżone plaże pełne są poustawianych w rzędach parasoli, bądź koszy. Niestety za taki plażowy luksus", często na plażach hotelowych trzeba już zapłacić, bać być gościem takiego hotelu. Tymczasem w naszym kraju szaleństwo przyjęło formę odgradzania się od sąsiada. Tu już chyba zbędny jest komentarz, iż świadczy to o sporym dość „skłóceniu” naszego narodu, o tym że nie ufamy sobie nawzajem, że posiadamy silną wręcz potrzebę zaznaczenia własnej przestrzeni. Od razu też, uprzedzam czytelników, że w swoich rozważaniach nad tym zjawiskiem posunąłem się całkiem daleko. Wyszedłem bowiem z założenia, że te parawany na plażach to taka chęć odgrodzenia się od innych z jednoczesną chęcią zaznaczenia własnej przestrzeni i takie już zachowania cechują ludzi, którzy są ograniczani. Parasole na plażyNo właśnie może to jednak jest wynikiem tego, że pełni jesteśmy ograniczeń. Przecież od początku obecnego wieku w zdecydowanej większości wprowadzane przepisy, czy ustawy były ograniczającymi swobody społeczne Polaków. Kto wie, do kiedy jeszcze można było bez specjalnych pozwoleń posiadać w domu broń? Co prawda, warunkiem koniecznym było wówczas, że broń musiała być skatalogowana? Ale można było. ...i ciekawostka, że po ograniczeniu tego prawa, jakoś wcale nie spadła drastycznie liczba morderstw, a i tak była niższego rzędu, niż obecna liczba drogowych wypadków śmiertelnych (polecam przejrzeć dane statystyczne, a "nóż widelec" się mylę). Od razu muszę zaznaczyć, że jestem za tym, aby broń była łatwiej dostępną. Choć pewności nie mam, czy dorastamy do tego jako społeczeństwo. Ale to już inna sprawa. Ot po prostu podaję to jako przykład. Przecież czyżby w tamtych czasach  Polacy byli jakoś bardziej „dojrzali” i odpowiedzialni? Może mądrzejsi? ...hmm nie koniecznie. Ale z pewnością dziś byłbym pełen obaw, gdyby takie prawo zostało wprowadzone. No i ciekawostka, co na przykład wywołałoby wprowadzenie zakazu posiadania broni w Stanach Zjednoczonych? Ot takie tam, dość popularne w Europie ograniczenie praw obywatelskich. Ale ja nie o tym.

Wracając zatem do tematu „parawaningu” czyli ograniczeń ...bo dążę do tego, aby wyjaśnić swój punkt widzenia, że jak wspomniałem powyżej to zjawisko wynika z tego, iż zdecydowana liczba Polaków czuje się ograniczana. Kolejny przykład - kiedyś w naszym kraju można było sobie wypić piwko na plaży w parku, czy tam gdzie kto chciał. Oprócz tak zwanego pod sklepem”, bo to nie wypadało. Jak i nie wypadało zachowywać się po wypiciu piwa, jak „agresywny dzik”. Natomiast od czasu kiedy wprowadzono „zakaz spożywania w miejscach publicznych” zauważam, że wzrosła ilość pijanych „bąków szukających zwady”. Dziś wśród niektórych panuje wręcz przekonanie, że to jak najbardziej odpowiednie zachowanie.
Takich ograniczeń jest cała masa. Ja wymieniam tylko te dwa, bo są ciekawe, czy popularne. Ale jeśli ktoś z czytelników ma jakieś własne spostrzeżenia dotyczące ograniczeń i wniosków z nich płynących, bardzo proszę o podanie ich w komentarzach.

Stanley Bay - plaża w Egipcie zdjęcie z 1942 rokuPiszę tu o tym jak wbrew odzyskanej wolności i suwerenności jesteśmy okrawani z praw osobistych, bo przez to zachowujemy się tak, a nie inaczej. Niepewnie. Jeden Polak obawia się drugiego, a to nic dobrego. Trochę tak jak zaszczute psy, które wszędzie wokół widzą zagrożenie. Mam oczywiście i na to przykład – ostatnio łażąc po górach mijając małżeństwo z dwójką dzieci, robiące sobie zdjęcia na tle „widoków”, zaproponowaliśmy zrobienie im zdjęcia. Tak, żeby wszyscy mogli na nim być. Na co oni, ...odeszli ignorując zarówno nas jak i naszą propozycję. Serio, poczułem się jakbym wyglądał na jakiegoś złodzieja aparatów. ...a był to tylko najzwyklejszy przejaw życzliwości. Straszne jest to, że ci ludzie w takim razie z góry zakładają, że każdy obcy jest dla nich zagrożeniem. Przecież takie współistnienie w narodzie pełnym wystraszonych ludzi wokół, jest przyznacie - odrobinę bez sensu. Ciekawostką, jest to że takie zachowania powodują swego rodzaju spiralę. Wprowadzanie zakazów przyczynia się do tego, że czujemy się mniej pewni, a czując się mniej pewnie – wprowadzamy kolejne zakazy. ...i tak się to nakręca.

Dlatego mnie wcale jakoś specjalnie nie zaskoczyło to parawanowe apogeum tego „zahukania”. Szukania własnej bezpiecznej przestrzeni. Miejsca w którym po cichu, bo po cichu, ale wczasowicz będzie mógł sobie wypić piwo, albo drinka leżąc na plaży. Zapalić papierocha i odetchnąć na spokojnie. Pozwolić sobie odpocząć. Przecież w tym celu każdy z nas wybiera się nad morze, czy też inną plażę – odpocząć i zrelaksować się. A przecież takie małżeństwo pełne obaw, jak w przytoczonej wyżej historyjce, no musi mieć na plaży swój parawan. Tak porządnie okopany, żeby przypadkiem ktoś czegoś nie chapnął im z koca. Ja rozumiem i od razu uprzedzę komentarze, na temat picia alkoholu i pływania, bo w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że jest to absolutnie niewłaściwym zachowaniem. Ale bądźmy szczerzy – w naszym morzu pływać? Serio? Zmoczyć się i zmarznąć w zimnej wodzie, a i owszem, ale pływać? Zresztą zakładam, że aż tak nieodpowiedzialnych idiotów wśród Polaków jest coraz mniej. Tak, czy inaczej z owego parawaningu drodzy krajanie, wynika jedno – pełni jesteśmy obaw względem siebie. Nie ufamy sobie nawzajem. To stąd też biorą się inne problemy. To dlatego co chwilę się kłócimy. Często z powodu pierdoły stajemy się skłóceni z sąsiadem, albo z komuś znajomym. Często też dlatego pojawiają się agresywne zachowania wśród Polaków, bo co drugi to sprytniejszy i wychodzi z założenia, że jak pierwszy zacznie „krzyczeć o swoje” to szybciej to uzyska. Co oczywiście całkowicie jest niezgodne z prawdą, bo po prostu taki rozwrzeszczany i niemiły człowiek jest z czasem omijany szerokim łukiem. Mało tego, bo moim zdaniem doszliśmy do punktu, w którym to już podczas dyskusji, nawet nie chcemy słuchać argumentów drugiej strony. Przez co taki uparty przy swoim dyskutant wychodzi na głupka. Pomyślicie, że się mylę, albo zbytnio zagalopowałem w swoich rozważaniach. Ale wystarczy przypomnieć sobie wypowiedzi senatorów w kwestii in-vitro. Zresztą wystarczy w rozmowie wspomnieć o polityce i się zacznie. Tu już na prawdę nie trzeba szukać przykładów. Jest ich tak wiele, że aż kłują w oczy. Jednak najgorsze w tym jest to, że jak wspomniałem jest to taki samograj. To szaleństwo samo się napędza i coraz rzadziej już można spotkać się ze słynną swego czasu polską życzliwością. Dziś już spotykaną, chyba tylko w stosunku do obcokrajowców.

Cóż szkoda wielka, że ci którzy ustalają przepisy preferują ustanawianie zakazów, zamiast przyzwoleń, lub określanie swobód obywatelskich, praw jakie się nam Polakom należą. ...hmm może z czasem się to zmieni. Zobaczymy.
Tymczasem polecam, jeśli wybieracie się na plażę pamiętajcie:

Parasol na plaży ważniejszy jest, niż szmatka to zrobienia ogrodzenia.
Dzięki parasolowi nie wyjdziesz na spalonego buraka.

 


© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci