Menu

KFK

kilka słów do kawy

Wpisy otagowane : sport

Rafał „Stunter13” Pasierbek - Mistrz Świata

lindeczek

 

Wpis przeniesiony, pod nowy adres: Rafał „Stunter13” Pasierbek - Mistrz Świata

 

Rafał Stunter13 Pasierbek

 

 

 

 Kim jest Rafał Pasierbek, znany jako Stunter 13? Jest Mistrzem Świata we freestyle’owej jeździe na motocyklu, określanej nazwą Stunt. Tytuł ten zdobył na zawodach XDL Indy FMF Cup w 2011 roku w Indianapolis w Stanach Zjednoczonych. Czym jest ów Stunt? Może najlepiej będzie zobaczyć, aby móc docenić kunszt tego wyjątkowego zawodnika. Poniżej zamieszczam film z przejazdu finałowego Rafała „Stunter13” Pasierbka na zawodach XDL Indy FMF Cup 2011 (z kanału Stunter13tv na youtube)...


Rafał „Stunter13” Pasierbek XDL Indy Cup 2011 przejazd finałowy (runda 3) 


Rafał Stunter13 Pasierbek

     Rafał „Stunter13” Pasierbek posiada własną stronę www.stunter13.com, gdzie znajduje się znacznie więcej informacji - w tym notka biograficzna, zdjęcia i filmy.Dla mnie Rafał Pasierbek jest doskonałym przykładem tego jak polskie media pomijają niektórych z wielkich Polaków. Co prawda sam Stunter13 jest zdania, że Stunt nie jest zbyt znanym sportem, ba wręcz zniesławianym przez szaleńców jeżdżących na jednym kole po ulicach o czym wspomniał w wywiadzie dla wywiady.tv. Zgadzam się z nim i przyznam rajcę, że może i akrobacje motocyklowe nie są tak znanym sportem jak zawody skoków narciarskich, ani tak prestiżowym jak wyścigi formuły pierwszej. Jednak chyba każdy się ze mną zgodzi, że tytuł Mistrza Świata bez względu na rodzaj i prestiż dziedziny sportowej pozostaje bez zmiennie ten sam i tak wyjątkową osobą należy się chwalić. Zwłaszcza, że determinacja Rafała Pasierbka jest godna podziwu. Podczas zawodów w Indianapolis jeździł na pożyczonym motocyklu. Lecąc do Stanów Zjednoczonych na te zawody torby miał wypchane częściami motocykla. Dlaczego? Oczywiście wszystko rozbija się o… pieniądze. Całym szczęściem firma logistyczna Schnug wsparła Rafała i sponsorowała mu przelot, natomiast przyjaciele z USA wsparli go jak tylko mogli. Przykrym jest, że Rafał Pasierbek jest niesamowitym sportowcem, a wie o nim tylko znikoma część Polaków. Dlaczego? Oto jak został potraktowany przez Polską Telewizję, gdzie pojawił się w programie… „Pytanie na śniadanie”

    Oczywiście nie ujmując temu programowi, muszę przyznać, że to chyba mało odpowiednie miejsce jak na informację o tego rodzaju sporcie. Przecież takie programy są adresowane głównie do kobiet, prawda? Rozumiem rzecz jasna, że o tak wspaniałym sportowcu należy mówić możliwie jak najwięcej i podawać go za przykład, ale fakt, że w telewizji publicznej pojawił się tylko w tym programie jest moim zdaniem wielkim niedopatrzeniem. Cóż media w Polsce uwielbiają chyba pomijać wielkich Polaków, a chyba jeszcze chętniej podawać informacje o ich niepowodzeniach, przykład - Lucjan Łągiewka. Wynalazek Lucjana Łągiewki odpowiednio nagłośniony w prasie i telewizji mógłby zostać wprowadzony w życie już kilka lat temu i dziś tysiące ludzi, którzy zginęli w wypadkach samochodowych żyliby nadal, a sam wynalazca już dziś zapewne byłby właścicielem patentu na pochłaniacz energii. Rafał „Stunter13” Pasierbek jest podobnie pomijany przez polskie media. Choć jak na razie jest szansa na to, że polskie media się obudzą i zaczną mówić o wyjątkowym sportowcu jakim jest Stunter 13. Przecież jest on doskonałym przykładem, że determinacja i konsekwentne dążenie do celu przynosi efekty i, że to właśnie na takich ludziach jak Rafał Pasierbek powinni się wzorować młodzi ludzie. Wszyscy młodzi ludzie, nie tylko sportowcy.

Rafał Stunter13 Pasierbek

 

 

Wpis przeniesiony, pod nowy adres: Rafał „Stunter13” Pasierbek - Mistrz Świata

 

 

Chodzenie po wodzie, czyli Liquid Mountaineering

lindeczek

Chodzenie po wodzie (Liquid Mountaineering)
Znamy przypadki historyczne ludzi chodzących po wodzie. Przez wzgląd na szacunek nie będę mówił kogo mam na myśli, ale większość czytelników z pewnością się domyśla. Bywali również magicy i sztukmistrze, którzy opanowali takową sztukę, a może sztuczkę. Jednak z całą pewnością robią coś takiego i można zobaczyć w necie przykłady takiego spacerowania po wodzie np. słynny Criss Angel praktykuje takowe spacery i można to zobaczyć tu -Criss Angel – Spaceruje po wodzie (walks on water)
Jestem pewien, że wielu czytelników już słyszało o takim magiku i tej jego sztuczce, jeśli natomiast nie o tym to z może o tym jak to Tiger Woods słynny golfista w jednej z reklam przespacerował się po wodzie celem wykonania ostatniego uderzenia. Oto i wspomniana reklama:
Tiger Woods – może wszystko (can do anything)


Pisząc o tym interesującym zjawisku mam na myśli całkiem co innego. Mi rozchodzi się o pewien rodzaj sportu jaki pojawił się w sumie w tym roku i jest chyba najmłodszą niesklasyfikowaną dyscypliną sportową, która to nazwana została Liquid Mountaineering. Poniżej prezentuję film o tym jak to właśnie ten sport promują panowie Sebastian Vanderwerf, Miguel Delfortrie oraz Ulf Gartner. Oto wideo w którym wyjaśniają jak dokonują tego wyczynu jak również prezentują swoje próby.
Walk on water (Liquid Mountaineering)


    Trudno w to uwierzyć, prawda? …ale biorąc pod uwagę, że są zwierzęta które również praktykują bieganie po wodzie (oto przykład z fragmentu filmu z National Geographic) to dlaczego niby ludzie mieliby tego nie robić? Poszperałem trochę w internecie i jak się okazuje sport ten zyskuje coraz więcej fanów. Na stronie Liquid Mountaineering można nawet znaleźć wskazówki (których swoją drogą udzielają panowie już w pierwszym swoim wideo zamieszczonym na youtube). Co ciekawe na blogu poświęconemu temu sportowi www.liquidmountaineering.blogspot.com można znaleźć filmy o tym, jak to ów sport się rozpowszechnia na świecie oraz wiele przykładów praktykowania chodzenia po wodzie.
Prawda, czy fałsz? ...a może tylko chwyt reklamowy, bo co do jednego możemy być pewni, że zainteresowanie tym tematem jest dość spore.

Dokładność w polskim wykonaniu może zabić, a na pewno ogłupić

lindeczek

 

Wpis przeniesiony, pod nowy adres:

Dokładność w polskim wykonaniu może zabić, a na pewno ogłupić

 

       Ostatnimi czasy mam okazję odnowić swoją znajomość języka angielskiego i to z pomocą nativespeakers (pominę tłumaczenie, bo reklamy robią to zdecydowanie lepiej). Choć wcale nie w Anglii, jakoś od wysp jednak staram się trzymać z dala, może to ta ich pogoda, a może inne jakoweś powody. Tak czy inaczej po 17 godzinach podróży znalazłem się w Kanadzie. Podróż taka sama w sobie jest wyzwaniem. Sam czas lotów to ponad 11 godzin + przesiadka + odprawy + odbiór bagażu + rozmowa z celnikiem.. jednym słowem istny cyrk na kółkach, lub raczej na skrzydłach:) Co ciekawe w informacji LOT znajdziemy, że lot z Warszawy do Toronto trwa 8 i pół godziny do około 9 i pół godziny w zależności od kierunku. Interesujące, że w stronę europy leci się o godzinę dłużej, czyżby nawet beingowi się nie chciało wracać do polski. Przyznać musi każdy, że różnica pomiędzy 9 godzinami lotu, a 14 godzinną "przeprawą" pomiędzy lotniskami jest dość spora. Niedokładność w podanej informacji jak na mój gust potrafi wyprowadzić z równowagi (jest też znany przypadek śmiertelny).

     Całym szczęściem miałem okazję lecieć tym samym samolotem co polska reprezentacja na igrzyska zimowe, więc może to dzięki temu, wszystko poszło na prawdę dość miło. Siedziałem akurat obok sportowców i miałem okazję i przyjemność porozmawiać z kilkoma z nich. Media krzyczą jak to się niezbyt Kanadyjczykom udały te igrzyska i że ofiary śmiertelne, ale przecież igrzyska to igrzyska. Ja wiem jedno... nikt nic nie wspomniał na temat tego jak to nasi zawodnicy byli przygotowani do tych zawodów. Słyszałem, że p. Kowalczyk ma 70 kompletów nart i w ogóle... blablabla. Zapewniam, że wszyscy nasi biatloniści razem wzięci tylu nart nie mieli co ona jedna. Kiedy rozmawiałem z jedną z biatlonistek (w samolocie siedziała obok) usłyszałem, że nawet stroje jakie dostali były za duże i o zgrozo poradzono im "odciąć nogawki jak są za długie !!!" (nie powiem kto to powiedział). Tak to u nas jest, ale w telewizji wszyscy o p.Kowalczyk i Adasiu nadają. Szacunek się im należy za ich osiągnięcia, ale z drugiej strony wszyscy ci sportowcy startują w tych samych igrzyskach, reprezentują ten sam kraj i zapewniam, że równie mocno się starają jeśli nawet nie bardziej od tych medalowych. Czyżby nie zasługiwali na to, żeby choć godziwie ich wyposażyć? Cóż niedokładność w tym przypadku już zaczyna być bardziej irytującą, prawda? Może i nie dotyczy nas samych, ale i śmieszną też już nie jest. Ja na miejscu tych którzy mieli sobie obciąć rękawy i nogawki tak właśnie bym zrobił i z takimi fruwającymi frędzlami bym wystąpił, ale dziewczynom było głupio, więc... szyły rękawy i nogawki, sobie i kolegom.

      Kto to wie, może to jednak i dobrze? ...bo nie zmarzły zbytnio, a tu zimno dość. Wiatry tu takie zimne, że u nas w kraju nie miałem okazji się z takimi spotkać. Sporo czytam, bo generalnie wychodzić to się nie chce. Zabytków nie ma, bo kraj to młody (chwilami, aż głupio, bo ja starszy jestem od niektórych tutejszych miast.) Oczywiście są zabytki przyrody i mam zamiar kilka obejrzeć... ale o tym później. Wracając do tematu zimno jest na dworze, więc czytam i szperam po sieci i pech chciał, że natknąłem się na przekłady “Hamleta” którego to napisał William Shakespeare. (natknąłem się tu)
Przyznam, że tłumacze mają trudną misję przekazania tego co autor chciał powiedzieć, jednak podejmując się takiego wyzwania powinni starać się zrobić to rzetelnie. Sam coś niecoś o tym wiem, bo wielokrotnie podejmowałem się tłumaczeń (włącznie z tłumaczeniami symultanicznymi) i doskonale wiem jak trudne jest to czasem zadanie. Jednak nie ma co przesadzać. Tłumaczenie słowa mówionego, a tekstów ma jedną zasadniczą różnicę. Tłumacz książki ma zdecydowanie więcej czasu i może pozwolić sobie na dokładność i pietyzm. Niestety w naszym kraju hołubi się ba..łwanów w każdej z dziedzin. Mniej ważnym jest co kto umie, ale kogo zna i jakim papierkiem może się pochwalić. Oto przykład tych przekładów który poniżej w wielkim skrócie omówię

William Shakespeare "Hamlet" (Akt V, scena 2)

Oryginał

HAMLET

O, I die, Horatio;

The potent poison quite o'er-crows my spirit:

I cannot live to hear the news from England;

Stanisław Barańczak

HAMLET

Horacjo, umieram.

Moc tej trucizny mroczy moje zmysły.

Już nie posłyszę wiadomości z Anglii,

Józef Paszkowski

HAMLET

Żegnam cię, Horacy;

Potęga jadu mroczy zmysły moje.

Już się angielskich posłow nie doczekam!

Maciej Słomczyński

HAMLET

O Horatio,

Umieram. Moc tej trucizny zagłusza

Już duszę moją, nie dożyję wieści

Z Anglii, lecz wróżę, że wybór tu padnie

Władysław Tarnawski

HAMLET

Och, Horacjo, konam,

Trucizny moc odnosi nad mym duchem

Zwycięstwo. Nie dożyję wieści z Anglii,


     Błędy tłumaczenia tego fragmentu łatwo zauważyć nawet przeciętnemu znawcy języka angielskiego . Każdy, ale to każdy z tych przekładów jest w jakimś stopniu niewłaściwy. Jeśli nie są to rażące błędy w tłumaczeniach pojedynczych słów (!!) to znaleźć można błędy w rozmieszczeniu słów pomiędzy wersami. Przecież gdyby Szekspir chciał napisać coś o zmysłach to zapewne użyłby odpowiedniego słowa, a użył konkretnego i wyjątkowo oczywistego (od wieków!!) SPIRIT – duch (w znaczeniu ludzkiej duszy) (tu jest tłumaczenie w słowa spirit jako dowód) Cóż się jednak dziwić panom tłumaczom co poniektórym, bo błędy potrafią robić jeszcze ciekawsze. Oto kolejny przykład. Jeden z podręczników do nauki języka angielskiego posiada ciekawostę lingwistyczną. Otórz naucza on, że "Jesteś sympatyczny – You are sympathetic" (tu ten sam słownik i tłumaczenie słowa sympatyczny)

Przyznam, że nawet spotkałem się z tym słowem kiedyś na rozmowie o pracę. Pewna pani testując moją znajomość języka angielskiego powiedziała mi: “you are very sympathetic, but unfortunately your english is not good enough” (chciała chyba powiedzieć: “Jesteś “sympatyczny”, ale niestety twoja znajomość angielskiego jest nie wystarczająca”) Miałem wtedy problem ze zrozumieniem przez wzgląd logiczny ciąg zdania i słowo sympathetic (pathetic – żałosny), które później znalazłem w słowniku. Długo wtedy się zastanawiałem, jak ktoś z jej wykształceniem może popełniać takie błędy. Dzięki wizycie tutaj odnalazłem odpowiedź na moje pytanie. Ten podręcznik leży tu na półce w polskiej księgarni. Szkoda tylko, że abym mógł dostrzec te wszystkie niedokładności musiałem przebyć tak daleką drogę.

Wszelkie nasze polskie niedokładności są takie sym... phatetic.

 

Wpis przeniesiony, pod nowy adres:

Dokładność w polskim wykonaniu może zabić, a na pewno ogłupić

 

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci