Menu

KFK

kilka słów do kawy

Wpisy otagowane : nastroje

Wątpliwości przy miłości

lindeczek

Wątpliwości przy miłości (wątpliwości w związku) - porady. Cytat z Williama Szekspira - „Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać. Dlatego, że lękamy się spróbować.”

Co roku w okolicach święta zakochanych, czyli Walentynek przyglądam się ludziom z zainteresowaniem. Samo to święto dla mnie nie jest jakimś wielkim wydarzeniem, bo przecież bliskim i tym których się kocha miłość okazuje się bez konieczności jakiejś specjalnej okazji, bo przecież samo to uczucie już jest do tego okazją. Ale przyglądając się innym zauważam, że jednak są i tacy, dla których to właśnie święto jest swego rodzaju wymówką do tego, aby okazać swoje uczucia. Jest to oczywiście śmieszne, ale również prawdziwe, że wstydzimy się własnych uczuć przed najbliższymi. Głupota, prawda? ...ale cóż łatwiej jest to stwierdzić, niż podejść do żony, czy męża, przytulić i powiedzieć - Kocham cię. Rozejrzyjcie się i sami zobaczycie, że tak właśnie jest. Można się bronić powiedzeniem, które kiedyś zasłyszałem, że jakoby: „Związek niszczy miłość” ...hmm może i będąc nastolatkiem, albo niedojrzałym emocjonalnie mógłbym się z tym zgodzić, ale dziś mogę powiedzieć, że miłość to wyjątkowe uczucie, które z czasem ewoluuje jednocześnie pozostając bez zmian. Ewoluuje, bo my się zmieniamy i zmienia się obiekt naszych uczuć, ale jednocześnie pozostaje bez zmian, bo przecież nadal ...kochamy.

Miłość to stan o którym pisali i mówili chyba wszyscy poeci, pisarze, filozofowie... Każdy ma w tej kwestii swoje zdanie i swoje odczucia, jednak jedno jest pewne i każdy się z tym zgodzi, że „Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.” - to taka ogólna prawda. To trochę tak jakby powiedzieć, że każdy z nas się urodził, każdy bez wyjątku. Tak też jest z tą prawdą o miłości, którą wypowiedział głośno Paulo Coelho. Nie ma powodów dla których się kogoś kocha. Jeśli ktoś uważa inaczej i ma na to jakieś argumenty to bardzo proszę podać je w komentarzach, bo zarówno ja jak i inni czytelnicy z chęcią poznają takie zdanie.

...no ale miłość, miłością i można by napisać na ten temat całe oceany słów, natomiast życie stawia przed nami swego rodzaju konieczność sformalizowania tego uczucia, aby zapoczątkować związek, małżeństwo jakkolwiek by to nie nazwać każdy zapewne wie co mam na myśli. Wówczas z czasem zaczynają się pojawiać wątpliwości, czy to nadal miłość, czy może już tylko przyzwyczajenie, albo po prostu małżeństwo... Oczywiście nie każdego dopadają takie właśnie wątpliwości, ale jak zauważam, wątpliwości w tej materii dotyczą bardzo wielu ludzi. Można by rzec, że praktycznie każdego. Mało tego, bo wielu jest podobnego zdania do tego zapisanego przez Carlos'a Ruiz Zafón w książce „Cień wiatru”, że niby: „W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.” ...serio? To ten pan w ogóle kochał? Był kiedykolwiek w prawdziwym związku? Chwilami irytują mnie właśnie tacy „mędrcy” gadający pierdoły o utopijnych rozwiązaniach. Życie jest trochę bardziej skomplikowane, niż idealny wzorzec według którego słońce wstaje rano, myjemy się, sramy, jemy śniadanie, dajemy kochanej żonie całuska i jedziemy do pracy, itd... Czasami tak właśnie jest, ale przecież nie zawsze. Czasem mamy zatwardzenie, albo po prostu budzimy się z kiepskim nastrojem. Wątpliwości to naturalna rzecz. Każdy kto myśli miewa wątpliwości w najróżniejszych sprawach (a zakładam, że dotyczy to każdego człowieka – choć chwilami też w to wątpię). Ważniejsze jest to co z owymi myślami i wątpliwościami zrobimy. Jak powiedział William Szekspir - „Nasze wątpliwości są jak zdrajcy. Sprawiają, że tracimy dobro, które częstokroć moglibyśmy zyskać. Dlatego, że lękamy się spróbować.” Absolutnie zgadzam się z tym zdaniem, często to właśnie takie wątpliwości, są przyczyną zakończenia związku, abo czegoś dobrego w naszym życiu. Ja zwykle komuś kto ma jakieś wątpliwości w jakimkolwiek temacie doradzam (o ile w ogóle to robię), żeby postępował tak jak robił to wcześniej. Jeśli zacząłeś coś, będąc pewnym, że tego chcesz – bądź konsekwentny i nie kończ zanim nie będziesz mieć pewności, że tego właśnie chcesz.

To bardzo ważne w dzisiejszych czasach, bo wiele małżeństw zmuszanych jest do funkcjonowania na odległość, wiele miłości dzielą olbrzymie odległości, itp... To tym bardziej sprzyja pojawianiu się wątpliwości. Ba, wtedy dopiero zaczynają się pojawiać porady od „życzliwych” ...że zrób to, albo tamto. Lubicie słuchać takich doradców? Skoro tak, to mam dla was kilka porad. Dla wszystkich zakochanych, do wszystkich będących w związku i mających wątpliwości - pamiętajcie:

Po pierwsze (i najważniejsze)

Sami podjęliście decyzję o tym, żeby z kimś być, więc miejcie też odwagę – sami podejmijcie decyzję czy pozostać w tym związku, czy go zakończyć. Ta decyzja będzie mieć wpływ na wasze późniejsze życie – nie pozwólcie, aby ktoś inny miał na to wpływ.

Po drugie

Miłość karmi się sama i sama o siebie zadba. Natomiast związek oparty na miłości to już swego rodzaju ogród w którym posadziliście ten wspaniały kwiat miłości  i jest pięknym podziwianym zakątkiem. Jeśli jednak przestaniecie go pielęgnować zapominając o tym wspaniałym kwiecie który dodaje uroku temu ogrodowi zajmując się innymi grządkami codziennego życia to najzwyczajniej w świecie - uschnie i ją stracicie. Wtedy albo będzie się wam chciało ją posadzić od nowa i dbać o nią, albo pozostanie wam ogródek warzywny. 

Po trzecie

Pogódźcie się z tym, że jesteście myślącymi istotami i macie czasem wątpliwości w najróżniejszych tematach. Wątpliwości względem uczuć w związku to normalna sprawa, bo gdyby nie one to prędzej czy później wasze uczucie stało by się nudne, codzienne. Przestalibyście zwracać uwagę na to, co czujecie i przestałoby mieć ono dla was jakiekolwiek znaczenie.

 

Postępując według tych porad z pewnością z wolna zaczniecie żyć w zgodzie z samymi sobą i akceptować fakt, że jesteście ludźmi, że kochacie i jesteście kochani, że życie czasem utrudnia wam radość z tego uczucia. Z czasem też nauczycie się w jaki sposób dbać o siebie i swoją drugą połowę. Jak budować szczęśliwy związek. Jak dbać o swoje uczucia i jak pozbawić się owych wątpliwości, lub mówiąc inaczej jak sobie z nimi radzić.

Ważne jest i muszę to zaznaczyć, że oczywiście porady te nie odnoszą się do osób mających wątpliwości, czy kogoś zostawić, bo ów ktoś ich poniewiera, bije, poniża, czy też źle traktuje w taki lub inny sposób – wówczas wybór jest oczywisty i takie osoby powinny zacząć coś robić w związku ze swoją samooceną i ...najpierw nauczyć się kochać samych siebie zanim zaczną obdarzać tym uczuciem kogokolwiek innego.


Człowiek jest pod ochroną

lindeczek

Je suis Charlie"Je suis Charlie" – zdanie jakie wspomni dziś każdy w związku z zamordowanymi dziennikarzami z francuskiego tygodnika „Charlie Hebdo”, jak i broniącymi ich policjantami. Słuszna to akcja, bo świadczy o tym, jak powszechny jest sprzeciw dla aktów przemocy. No, ale czas na to chyba najwyższy. Żyjemy przecież w czasach, w których nauka podstaw etyki jest ogólnie dostępną. Każdy z nas jest przeciwny zabijaniu innych ludzi, lub jak to mawia mój kolega – „Człowiek jest pod ochroną” (zwykł tak mawiać przechodząc przez ulicę). Dlatego też rozumiem, wszystkich identyfikujących się z tym stanowiskiem, bo przecież nie muszę się z kimś zgadzać ...ale dopóki ów ktoś nie chce mi nic zrobić, tak długo i ja również będę z nim co najwyżej dyskutować. Choć przecież nie zawsze może mieć to jakikolwiek sens, bo do niektórych racji trzeba dojrzeć i nawet na siłę nie da się ich przetłumaczyć. 
...i tu właśnie trafiamy na małą ciekawostkę. Tego rodzaju akty przemocy nie są niczym nowym w historii. Wojny religijne, są prawie tak stare jak i same religie. I choć moim zdaniem, katolicy popełnili znacznie większe błędy. To absolutnie nie usprawiedliwia czynów do jakich dopuszczają się muzułmanie. Zresztą religia to bardzo interesujący element naszego życia, że nie wspomnę o tym jaki wpływ wywarła na rozwój społeczeństwa, cywilizacji, technologii. Mam tu na myśli najróżniejsze religie o jakich możemy sobie pomyśleć. To miedzy innymi właśnie dzięki wierzeniom w różnych miejscach na świecie spotykamy się z różnymi kulturami, ale jednocześnie też przez niektóre z kościołów pewne kultury zostały praktycznie wybite. Tak, słusznie rozumujecie mówiąc „kultury” mam na myśli społeczności, ba nacje nawet, a pod zwrotem „niektóre z kościołów” najczęściej kryje się słowo katolicy. Zatem jak widać żadnym to nowum takie idiotyczne zabijanie się w imię wierzeń. Oczywiście, szczerze współczuję bliskim ofiar i jak wielu poruszyła mnie cała ta sytuacja związana z atakiem na francuskich dziennikarzy i wiem, że nie jest to łatwe, ale należy przyznać, że ot ...po prostu, o kilku idiotów zbyt dużo wśród tych, którzy podejmują decyzje, lub o kilku chorych debili zbyt wielu pozostawionych samym sobie. 
Cóż, chciałbym móc powiedzieć, że hasło – „Człowiek jest pod ochroną” jest znane dla wszystkich ludzi na świecie. Niestety wcale tak nie jest. Przypomnę, że w 2013 roku w Stanach Zjednoczonych został wprowadzony przepis zabraniający dokarmianie i wspieranie bezdomnych ludzi. ...ba nam Polakom wcale nie jest daleko od tego rodzaju postanowień. Przypomnę pewnego piekarza z Legnicy, który oddawał chleb potrzebującym za co został ukarany. Przecież nawet jako katolicy powinniśmy się temu sprzeciwić, ale jakoś przeszły te fakty bez większego echa. Dziś nikt nawet nie wie co się dzieje z tym człowiekiem, ani też mało kogo interesują statystyki śmierci wśród bezdomnych w Ameryce, czy na świecie. Łatwiej jest kliknąć w jakiś apel dotyczący pobitego psa, albo chorego dziecka na facebooku, prawda? Mało tego, w naszej kochanej Polsce zgodnie z prawem za żebranie grozi kara. Ja rozumiem, że to w ramach odstraszeniem żebrzących. Ale czy zatem my, Polacy możemy powiedzieć z czystym sumieniem, że jesteśmy „bez grzechu”, czy zatem wypada nam „rzucić kamieniem”? Oczywiście, trudno jest porównać atak terrorystów do aktów prawnych, ale skoro skutki są podobne, to może warto się jednak nad tym zastanowić? Może też, czas najwyższy na to, by zacząć myśleć jakie wartości przedstawiają sobą ci, których poprzez wybory oddelegowujemy do rządzenia naszym krajem? Może warto też zweryfikować jakim wartościom my jako Polacy oddajemy hołd? Czy są to wartości z jakimi się zgadzamy? Czy też przypadkiem znów nasze Polskie wartości zostały zdeptane i to po raz kolejny w „imię prawa”?


Dlatego też, powiem jasno i głośno - Je suis Charlie – choć w znacznie szerszym znaczeniu, które to mam nadzieję zrozumiał każdy kto przeczytał powyższy tekst.

 


Koniec świata - przepowiednie o 2012 roku

lindeczek

Wpis przeniesiony, pod nowy adres: Koniec świata - przepowiednie o 2012 roku

 

Koniec świata - przepowiednie o 2012 roku

Rozpoczął się rok 2012. Rok który od kilku lat jest uznawany przez większość "proroków" za ten w którym nastąpi koniec świata. Możemy o tym przeczytać już w prawie każdej gazecie, bo nawet poważne czasopisma zabrały się za ten temat. W samej sieci są setki, a może i tysiące stron poświęconych tematyce „końca świata” i temu, że ma to nastąpić w 2012 roku. „Przepowiadacze” przyszłości nie są już tak zgodni w tej kwestii, jak byli jeszcze kilka miesięcy temu. Naukowcy natomiast odstąpili od wyśmiewania się z takich przepowiedni i …przybliżają datę końca świata. 

Dlaczego? Skąd się to wzięło? No i oczywiście, czy prawdą jest, że koniec świata nastąpi w tym roku? 

Przepowiedni o końcu świata jest bardzo wiele i w sumie chyba tyle samo jest o tym, że tego końca jednak nie będzie. Szaleństwo na temat końca świata w 2012 roku zrodziło się z kilku źródeł, choć głównie dwa z nich się powtarzają przez co warte są jakiejkolwiek uwagi. Jednym z nich są tzw "prorocy" lub "jasnowidze", których ja nazywam "przepowiadaczami", bo takie określenie moim zdaniem jest bliższe prawdy. Drugim jest kalendarz Majów, w którym data 21 grudnia 2012 roku jest swego rodzaju datą zakończenia... ale po kolei.

Jako pierwszych wymieniłem "przepowiadaczy" więc od nich zacznę. Najsłynniejszym z wszystkich jasnowidzów jest Nostradamus, i ponoć wiele z jego przepowiedni się sprawdziło. Otóż przepowiednie Nostradamusa, są na tyle ogólne, że wystarczy jedynie odrobina dobrej woli aby można było je odpowiednio zinterpretować i wówczas okazuje się, że koniec świata jest nam bliski. Należy jednak zwrócić uwagę na ogrom „fałszywych” przepowiedni Nostradamusa jakie krążą w sieci, bo i takie można znaleźć. Zresztą wystarczy poczytać o osobie Nostradamusa na Wikipedii, aby mieć dokładniejszy obraz jego osoby jak i jego przepowiedni. W sieci można również znaleźć cały spis przepowiedni Nostradamusa, które to zostały przez niego spisane w Centuriach i zapewniam, że po przeczytaniu ich z całą pewnością wielu ludzi zacznie całkiem inaczej je postrzegać. ...ba wielu inteligentniejszych ludzi prawdopodobnie zacznie powątpiewać w to, że Nostradamus przepowiedział koniec świata w 2012 roku. Wspominam temat jasnowidzów zaledwie zdawkowo, bo to dość kontrowersyjna kwestia i brak jakiekolwiek konkretniejszych danych w zarówno w sprawie przepowiedni jak i ich odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zresztą sieć pełna jest wszelkiego rodzaju przepowiedni i "przepowiadaczy", więc jeśli ktoś ma ochotę... to proszę bardzo można sobie szperać... ale uprzedzam i ba ...przepowiadam wam, że:
"Koniec poszukiwań jakiejś konkretnej przepowiedni ziści się dopiero kiedy poszukiwacz zrozumie, że odpowiedź musi znaleźć w sobie zamiast w sieci."
(Lindeczek przepowiednia pierwsza)

Kolejną przyczyną tematu końca świata w 2012 roku jest kalendarz Majów, który ponoć kończy się 21 grudnia 2012 roku, co jest absolutną bzdurą. Otóż Majowie mieli dość specyficzny sposób liczenia, bo liczyli dwudziestkami i jedną z ich podstawowych liczb jest 260 ,która to liczba bardzo często pojawia się w przyrodzie (jak zresztą wiele innych liczb i doszukiwanie się tutaj jakiegoś mistycyzmu jest najzwyklejszym przejawem głupoty). Majowie liczbę 260 uznali za ważną ze względu na to, że jest to liczba 20 przemnożona przez 13. Wyjaśniając ich tok rozumowania - jest to ilość palców jakie mamy przemnożona przez ilość najważniejszych stawów (choć prawdę powiedziawszy pojęcia nie mam, które to stawy uznali oni za najważniejsze, że wyszło ich 13). Wracając jednak do kalendarza Majów to data 21 grudnia 2012 roku jest końcem jednej epoki i początkiem kolejnej. Dokładniej mówiąc zakończy się Era Ryb i rozpocznie się Era Wodnika. To mówiąc w skrócie, bo wszyscy zorientowani w tematyce Majów wiedzą doskonale, jak trudno zrozumieć ich pojęcie czasu, które dla nas jest ilościowe, a dla nich było jakościowe. My pojmujemy czas liniowo, oni natomiast pojmowali czas czterowymiarowo. Dla nich czas definiował pewne zdarzenia, wręcz określał świadomość, dlatego też wg kalendarza Majów wraz z wejściem w Erę Wodnika zakończy się czas ciemnoty i ogłupienia, i rozpocznie się okres oświecenia. Popularnie określa się to również mianem New Age. Ale... jak się okazuje wcale nie możemy być pewni nawet tej daty, bo pewien naukowiec - Andreas Fuls - odkrył, że najprawdopodobniej nasze postrzeganie czasu Majów jest niedokładne i mylimy się o około …208 lat (!!!) 

Naukowcy sami zresztą już dawno temu utworzyli tzw "Zegar zagłady" na którym północ oznacza koniec świata, natomiast czas jaki on wskazuje określa jak blisko końca świata jesteśmy. Naukowcy badają najróżniejsze zagrożenia od zmian klimatycznych począwszy, po totalną wojnę nuklearną i na tej podstawie ustalają czas na tym symbolicznym zegarze. Obecnie jest na nim godzina 23:55 i w sumie dość niedawno przesunięto na nim wskazówkę o minutę dalej (czyli z 23:54 na obecną 23:55). ...ale wystarczy przyjrzeć się dokładniej wykresowi czasu jaki ten zegar pokazywał, aby zauważyć, że nawet wg tego zegara już nie raz byliśmy znacznie bliżej godziny 0

W historii były już takie przypadki zbiorowej paniki i przepowiadanie rychłego końca świata. Wystarczy przypomnieć sobie lekcje języka polskiego lub historii na temat zdarzeń z okresu roku 1000-nego. Okazało się, że jednak wszystkie te ówczesne interpretacje i „przepowiednie” były błędne i …świat nadal istnieje. Dziś również przepowiedni o końcu świata jest naprawdę bardzo dużo. Martwić może co najwyżej to co mówi, jeden z takich „przepowiadaczy” przyszłości. Mianowicie Harold Camping, który kilkukrotnie już przepowiadał koniec świata i za każdym razem się mylił, ostatnio określił swoje stanowisko względem roku 2012 i twierdzi, że "nic nam nie grozi" …ba mało tego, nie przewiduje końca świata w najbliższym czasie. …hmm to sam muszę przyznać brzmi groźnie biorąc pod uwagę jak często on się już pomylił.

Dlatego też dla wszystkich pełnych obaw w związku z rokiem 2012 mam taką małą poradę. Najprzyjemniejszym z tych wszystkich możliwych rozwiązań na ten rok jest... początek Ery Wodnika, koniec tryumfowania głupoty i rozpocznie się czas oświecenia i tryumf wiedzy, więc może właśnie o to się starajmy. Choćby dlatego, że jest to coś na co przynajmniej mamy wpływ.

..i pamiętajmy, że dobrze jest cieszyć się dniem dzisiejszym. 

 

Wpis przeniesiony, pod nowy adres: Koniec świata - przepowiednie o 2012 roku

 


Polacy najbardziej zestresowanym narodem świata

lindeczek


    Bardzo miło się dowiedzieć, że jest się w czymś najlepszym, prawda? Tylko, że w chwili kiedy słyszymy, że Polacy są najbardziej zestresowanym narodem świata to przychodzi na myśl, że chyba lepiej się tym nie chwalić.
    Dziś się dowiedzieliśmy oficjalnie (informację podała, choćby Gazeta.pl w artykule pod tytułem: "Co najbardziej stresuje Polaków? Praca") ..., że Polska jest krajem o najwyższym wskaźniku NSI z wynikiem 2,22 i nawet Korea Płd. będąca na drugim miejscu nie przekroczyła "magicznej dwójeczki". Może właśnie dlatego jednak jest się czym chwalić? :)



    Z pewnością jest się czym martwić jak zaczniemy stosować powyższą metodę. Dlatego z myślą o tych których problem stresu dotyczy odradzam stosowanie praktyk jak powyżej. Polecam podejść do sprawy w bardzo prosty i wyjątkowo tani sposób. Poczytać i dowiedzieć się z czym mamy do czynienia. To powinno pomóc w wyrwaniu się z "Błędnego koła" i podjąć odpowiednie kroki.


Przedświąteczna gorączka

lindeczek

 

    Zaczyna się bardzo miło ładnie i spokojnie. Pierwsza jest świadomość zbliżających się świąt i delikatne łechtanie w postaci prezentów na Mikołaja. Kolejno pojawiają się kolorowe wystroje witryn sklepowych i w samych sklepach jest tak ładnie wszystko przystrojone, w biurach wyrastają choinki i stroiki. Rozmowy na temat o tym, że śnieg jest albo go nie ma i jak to święta Bożego Narodzenia są ładne kiedy jest śnieg. Później zaczynają się objawiać pierwsze symptomy choroby świątecznej – plany kto do kogo i kiedy, lub też u bardziej zaawansowanych plany jak tu uniknąć wizyty tych albo tamtych. Wszyscy to doskonale znamy, choć mało kto się do tego przyznaje. Potem już choroba świąteczna rozwija się już na całego. Bieganina po sklepach, żeby tylko zdążyć kupić to i tamto, żeby tylko wystarczyło na to co potrzebne. Jednocześnie w wielu przypadkach atakujemy samych siebie nerwowo zastanawiając się co by dać w prezencie najbliższym… cały ten kołowrotek trwa najczęściej do samego dnia wigilii i wówczas to jeszcze przed świąteczną kolacją, nadchodzi moment kulminacyjny owej "przedświątecznej gorączki". Całym szczęściem w momencie kulminacyjnym wszelkich napięć, stresów i nerwowości dochodzi do swego rodzaju katharsis, dzieki któremu to już pierwszego dnia świąt czujemy się spokojni i rozluźnieni. Wówczas to już miło spędzamy czas z najbliższymi. Jeśli natomiast po punkcie kulminacyjnym „przedświątecznej gorączki”, któryś z czytelników nie poczuje rozluźnienia i swego rodzaju ulgi to już sprawa zaczyna być znacznie bardziej poważną i polecam zgłosić się do odpowiedniego lekarza.
    Jeśli natomiast chodzi o lekarstwo na "świąteczną gorączkę" to polecam:
-okłady na serducho lub dupkę z wcześniej przyrządzonej listy zakupów. Okłady należy włożyć do tylnej kieszeni spodni, lub lewej kieszeni koszuli tuż przed wyjściem na zakupy; 
- spędzanie odpowiedniej ilości godzin w sklepach. Należy zatem wziąć wolne z pracy jeśli jest taka potrzeba i na spokojnie odpoczywać w sklepach na zakupach.
Co bardzo ważne, zakupy należy robić na spokojnie i bez pośpiechu;
-
wskazane jest odpowiednie odizolowanie się od niechcianych gości, ponieważ mogłoby dojść do zarażenia ową gorączką.
- wskazane są kolędy, które należy stosować w przypadku nasilenia stanu gorączkowego;
- leżenie pod choinką przez minimum kwadrans raz dziennie (tylko w ostrych przypadkach).

    Oczywiście nie wszyscy taką chorobę przechodzą co roku, jednym zdarza się raz w życiu i się na nią uodparniają, dla innych natomiast taka przypadłość jest rzeczą równie naturalną jak oddychanie i bez tej całej choroby trudno jest im odczuć świąteczny nastrój. Jednak zarówno jednym jak drugim mogę powiedzieć tylko tyle, że to jest po prostu kolejny dzień, tym zaledwie się wyróżniający, że możemy miło spędzić czas w całej tej otoczce świątecznej, która bądź co bądź zdarza się raz w roku. Dlatego idąc na zakupy pamiętajmy, że te wszystkie choinki, bałwany i innego rodzaju pierdołki, są po to byśmy mogli się miło poczuć. W domu natomiast polecam mieć, choć stroik z żywych gałązek świerku lub sosny, z których to zapach będzie wspaniale roznosił się po całym otoczeniu.

© KFK
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci